niedziela, 28 czerwca 2015

Rozdział 16

-Taak... widziałem. Nie przypuszczałem, że aż tak cię polubią. 

-No ja też nie! - między nami była napięta atmosfera. Przeczuwam, że on też już widział ten komentarz, żeby rozluźnić atmosferę dodałam.- Nie wstawiłeś postu: " 30 minut po północy. xD lel"

-A wstawiłem, zobacz sobie dokładnie.- oglądałam dalej, on w tym czasie szukał ubrań dla siebie.

- A nie ,jednak jest.- znalazłam, ale jeszcze coś mnie niezapokoiło. Dodał do postu, że sprząta pokój po Terefere mail razem ze mną. Włączyłam szybko komentarze i przeczytałam kilka. Wszyscy myślą, że ja i Jasiu....

**************************************

Ciągle o tym myślałam. Choć zdarzyło się to kilka dni temu i wszyscy o tym zapomnieli ja nie mogłam. Nic nie wspomniałam o tym Marcinowi,bo by się bardzo rozzłościł. Od tamtej pory mój chłopak był kilka jeszcze razy u Jasia, ale ja zawsze się wykręcałam. Wiem, że Janek widział te komentarze, bo on czyta wszystkie, i boję się jego reakcji. Jest to głupie, tak wiem, ale ja nie mogę się jakoś ogarnąć psychicznie po przeczytaniu kilkudziesięciu podobnych takich komentarzy.

Mija dzisiaj tydzień od tamtego zdarzenia. Dopiero co wstałam. Ubrałam się, wzięłam poranną toaletę i zeszłam na śniadanie. Moi rodzice pojechali wczoraj popołudniu do domu. Tata dostał wezwanie do pracy. Musiał być, bo jakaś ważna sprawa czy coś. Zostałam tu sama. Znaczy się nie sama,bo jest jeszcze ciocia i wujek, no i jeszcze Marcin, ale to co innego. Gdy weszłam do kuchni znalazłam list od cioci, która pisała, że jest u koleżanki, a wujek w pracy, więc obiad jest w lodówce i nie ma co na nas czekać.

-No tak znowu sama w domu.- powiedziałam sama do siebie.

Bym zadzwoniła do Marcina aby przyszedł, ale on jest zapewne w pracy. Zjadłam szybko śniadanie i wyszłam z domu. Znałam już trochę miasto, więc postanowiłam, że pójdę do biblioteki wypożyczyć kilka książek. Po kilkunastu minutach dotarłam do celu. Wypożyczyłam 3 książki. Była to trylogia, na podstawie której powstał film: "Więzień Labiryntu". Pierwsza część miała właśnie taki tytuł, druga: "Próby ognia", a trzecia: "Lek na śmierć". Zakochałam się w filmie, więc musiałam wypożyczyć książkę. Trzymałam w jednej ręce torebkę i telefon, a w drugiej te 3 książki. Wychodząc zza rogu szaf z książkami ktoś mnie uderzył z barku, a wszystko z moich rąk spadło na ziemię. 

-Uważaj jak chodzisz!- krzyknęłam, ale nie zbyt głośno, bo jestem w bibliotece, gdzie na wejściu jest tabliczka z nakazem: Proszę o ciszę. Schyliłam się i zaczęłam zbierać rzeczy 

-Oj przepraszam!- powiedział chłopak z kapturem na głowie. Przyklęknął i zaczął pomagać mi zbierać. Gdy spojrzał na mnie o mało co nie przewróciłam się do tyłu. Był to Janek.- Przepraszam jeszcze raz, śpieszyłem się!- zdjął powoli kaptur.

-Nie, dobra nic się nie stało. Sorki, że się tak na ciebie wydarłam.- spuściłam wzrok.- Dobra ja idę do lady. Pa!

-Poczekaj na mnie, wezmę tylko jedną książkę i też będę spadał. A propo mam coś dla ciebie!- uśmiechnął się cwaniacko.

-Okeej!!- co ma dla mnie? Już się tego boję.
Jasiu wziął książkę i podszedł do mnie.

-Chodź!-powiedział, po czym poszłam za nim. 

Musiałam podać imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania, na wypadek, gdyby mieli mnie szukać, że nie oddałam książki. Po kilku minutach ciszy Jasiek zapytał:

-Mogę wpaść do ciebie, bo mam dla ciebie i Marcina niespodziankę.- przez chwilę trawiłam co on właśnie powiedział i odpowiedziałam.

-Jasne, a dzwoniłeś już do niego, że ma przyjść?

-Tak, ale nie odbiera. Zapewne jest w pracy. A tylko jeszcze wpadniemy na chwilkę do domu, to odłożę książkę i wezmę to co trzeba.

-Okej!

**20 minut później**

-To tu mieszkasz tymczasowo?- zapytał mnie Janek spoglądając na dom cioci.

-Tak! Ciocia ma dobry gust i w ogóle.- chłopak nadal był zapatrzony w dom. Najwidoczniej nigdy nie był tutaj, na tej stronie miasta.

-Nie byłeś tu nigdy?

-Byłem tam dalej, tutaj nie miało mnie co przyciągać.

Wyciągnęłam z torebki kluczyki i podeszłam do drzwi po czym je otworzyłam. Weszłam do środka, a chwilkę później Jasiu. Zaniosłam torebkę i książki do swojego pokoju, po czym wróciłam na dół do chłopaka, który siedział na krześle w kuchni.

-Chcesz coś do picia?- bez odpowiedzi i tak wyjęłam 2 szklanki i sok pomarańczowy z lodówki. Nalałam do szklanek.- Trzymaj!-położyłam szklankę przed Jasiem. Usiadłam naprzeciwko niego i zapytałam:

-No to co masz dla mnie?- chłopak wyjął z kieszeni dwa podłużne kartki. Prawdopodobnie bilety na coś.

-Proszę, to dla ciebie i Marcina. Bilety na piknik, który ja organizuję dla fanów.

-Ojej dziękuję!- wzięłam do ręki bilet i zaczęłam go oglądać.

Gdy spytałam się co chce w zamian, powiedział i tak, że ma na rozdanie takich 10. Zadawałam dużo pytań odnośnie pikniku, który jest na polach Legnickich, za miastem. Piknik jest połączony z nocką pod namiotami i wypada za 3 tygodnie, czyli na początku sierpnia. Pomysł ten został już wprowadzony tydzień temu, ale dopiero od wczoraj można było kupować bilety. Więcej informacji dowiem się w kolejnych dniach razem z postępem całego projektu. Okazało się, że mam mu pomagać przy organizacji, bo choć ma jeszcze prawie kilkunastu pomocników, to każda para rąk się przyda. Te trzy tygodnie będą bardzo trudne. Jest bardzo dużo rzeczy do ustalania. Na razie załatwione jest tylko miejsce. Jakiś wujek Jasia ma gospodarstwo pod Legnicą i chętnie wypożyczy mu łąkę na te kilka dni. Pod warunkiem, że chłopak wszystko posprząta po sobie.

Rozmawialiśmy już tak prawie godzinę. Dowcipkowaliśmy, gadaliśmy o wszystkim i w ogóle. Dowiedziałam się bardzo dużo rzeczy o Jasiu. W realu jest o wiele inny niż sobie wyobrażałam. Chłopak nagle opowiedział coś bardzo śmiesznego. Płakałam ze śmiechu, bolał mnie brzuch. Wtem nagle do domu wszedł Marcin, może chciał mi zrobić niespodziankę, że skończył prędzej i możemy gdzieś wyjść, a on zobaczył jak siedzę z Jasiem w kuchni i się dobrze bawię. Z miny Marcina można było dość dużo odczytać. Na przykład to, że jest zdziwiony, jak i wściekły. Ja z Jasiem spoglądaliśmy na niego zbici. Nie wiedzieliśmy co mamy mu powiedzieć. Nic się nie wydarzyło, ale nie wiadomo co sobie pomyślał Marcin. 


---------------------------------------------------------------------

Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3


Daje wielką motywację do pisania!

piątek, 12 czerwca 2015

Rozdział 15

 Otworzyliśmy kilka paczek i pożegnaliśmy się z widzami, którzy ubolewali, że koniec i chcą aby abyśmy zaśpiewali jeszcze coś razem. Po wielu próbach przekonywania zgodziłam się aby jeszcze coś zaśpiewać. Zaśpiewaliśmy "Hallelujah" po czym jeszcze raz się pożegnaliśmy i skończyliśmy nagrywać.
********************************

-To teraz sprzątamy- powiedziałam, kiedy już widziałam, że Jaś wyłączył live.

-Nie no co wy! Sam posprzątam jutro! - wyskoczył Janek

-Jak mamy imprezować w takim syfie? - Marcin podniósł czteropak piwa do góry.

-Serio? Moja mama jest za ścianą. Dosłownie za ścianą. Rodzice mają tam sypialnię.

-Dlatego pomyślałem i kupiłem to-wskazał ręką piwo, które już wcześniej otworzył- zamiast czegoś mocniejszego.-Jaś nic nie powiedział tylko się zaśmiał.

-Rodzice się już przyzwyczaili do tego ale i tak musimy być ciszej niż przed chwilą.- chłopak miał chyba na myśli to, że niedawno głośno gadaliśmy, śpiewaliśmy itp.

-Okej, okej!-szepnęłam- A teraz przynieś worki na śmieci i szczotkę do zamiatania

-No co ty zostaw to jutro posprzątam

-Masz mi przynieść. Koniec i kropka.- wysłałam wściekłe spojrzenie Dąbrowskiemu.

-Dobra już idę!-udał, że się mnie boi i zrobił minę, która wyrażała: "Nie bij mnie"

Chłopak wyszedł z pokoju, a Marcin podszedł do mnie.

-Pięknie śpiewałaś! Czemu nie mówiłaś, że  umiesz śpiewać?

-Bo się o to nie pytałeś- nie zdążyłam dokończyć, bo Marcin przyciągnął mnie bliżej do siebie i namiętnie pocałował. Czułam zapach alkoholu. Nie wiem ile wypił przez ten czas jak odszedł od kamery, ale na pewno nie było to jedno piwo albo dwa.

-Ej... jesteś już trochę pijany. Ile wypiłeś?

-Nie wiem. Cztery, pięć nie wiem nie liczę.

-Jak ja dotrę z tobą do domu co? Jeszcze na drugi koniec miasta.

-Zostaniemy tutaj na noc.

-Yhmm... Chyba ty. Ja nie będę robiła kłopotu, pójdę spokojnie do domu. Nic nie będę piła.- odsunęłam się od Marcina i zaczęłam składać kartony. Chwilę później do pokoju wszedł Jasiu.

-Mam potrzebne rzeczy-podszedł i dał mi worek do śmieci.

-Dobra to ja pozbieram spod biurka a ty tam co?-zaproponowałam

-Okej. Listy i resztę połóż mi na biurko, a słodycze do tego kartonu pod nim.- skinęłam głową rozumiejąc o co chodzi. Na początku wrzucaliśmy tam słodycze, ale później było coraz więcej wszystkiego i trudno było dorzucić z kanapy do kartonu przez tysiąc papierów, kartonów, listów, różnych rzeczy.

Słodycze były wszędzie, gdy wszystkie słodycze znalazły się w kartonie, okazało się, że karton jest dosłownie pełny. A karton nie należał do tych najmniejszych. Listów był cały stos, zresztą jak fan art'ów. Po godzinie sprzątania pokój wyglądał już normalnie. Śmieci zebraliśmy 3 worki i 2 duże kartony, do których wrzucaliśmy mniejsze kartony.

-Łoł nawet masz duży pokój!- zauważyłam

-No jest jeszcze większy, tylko większość pokoju zajmują albo meble albo paczki. Ale dziś dużo otworzyliśmy, więc się trochę tego zmniejszyło.

-No na jakiś czas będziesz miał porządek.

-No nie na jakiś, bo jutro... znaczy się dziś-spojrzał na zegarek- idę na pocztę. Jak chcecie to możecie iść ze mną zobaczycie ile ja robię kursów na pocztę w co drugie poniedziałki. Zbierają się paczki i listy z 2 tygodni. Przynoszę prawie worek listów i z 20 paczek jak nie więcej. 

-Ale możesz oko nacieszyć przez jakiś czas.- powiedziałam

-Dobra podaj mi piwo!- Marcin wyjął z opakowania i rzucił Jasiowi- A ty nie pijesz?- zdziwił się chłopak.

-Nie, muszę dotrzeć jakoś do domu.- przypomniałam sobie, że miałam zadzwonić do mamy jeżeli będę wracała później niż jej mówiłam. Szybko wyjęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Godzina 00:34. O kurde! Szybko odblokowałam telefon i napisałam wiadomość do mamy, że jestem z Marcinem i będę nie wiem, o której.

Taak... z Marcinem, on powinien mnie pilnować, a nie ja jego. Zgadnę, że będziemy wracać rano, bo zanim ja jego wyciągnę stąd to uuu.... długoo. Chłopacy byli zagadani. Rozmawiali prawdo podobnie o tym na jakie studia idą. Z tego co wiem Marcin nigdzie nie idzie, a Jaś na pewno idzie na studia do Warszawy. Nie ma to jak znać lepiej Jasia niż swojego chłopaka. 

-Chcecie coś do jedzenia? Znaczy się nie słodkiego?

-Hmm...- Marcin się zamyślił- Jest otwarta pizzeria ale ta na rogu obok sklepu sportowego, niedaleko szkoły?

-Powinna być, ale czy jest? A masz do niej numer?

-Chyba nie, ale zaraz zobaczę.- Marcin wyciągnął telefon i zaczął przeszukiwać swoje kontakty.- A jednak mam!-krzyknął uradowany 

-To podaj zadzwonię!- Marcin zaczął mu dyktować. Chwilę później Janek już rozmawiał z panią z pizzerii. Zamówiliśmy 2 duże pizze. Dopiero teraz poczułam, że jestem bardzo głodna. Nie jadłam nic od wyjścia, nie licząc słodyczy.

***15 minut później***

-Kiedy będzie pizza?- powoli się niecierpliwiłam. Siedziałam na krześle przy stole w kuchni.

-No powinna już być.- Jasiek chodził z jednego końca kuchni do drugiego. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Gdy dzwonił powiedział, że nie mają dzwonić dzwonkiem, bo obudzą rodziców. Po chwili w progu ustał Jaś trzymający pizze. W sekundę całą kuchnię wypełnił zapach pizzy.


-Chyba jesteś bardzo głodna co?- zapytał Janek, kiedy kończyłam 2 kawałek.

-Byłam. Jakoś tego prędzej nie odczuwałam.- powiedziałam, biorąc 3 mniejszy już kawałek pizzy.

Gdy skończyliśmy jeść przeszliśmy z powrotem do pokoju. Nagle nie wiadomo skąd Jaś wciągnął butelkę wódki. 

"-No to sobie jeszcze tu posiedzę trochę- pomyślałam"

Chłopacy byli w swoim niebie. Alkohol plus jedzenie plus jeszcze wolne jutro. Czego chcieć więcej. Gdyby nie to, że mam wracać to bym zabalowała razem z nimi.

-Ej toć napij się i tak Marcin zostaje na noc, bo nie dociągniesz go do domu, a ja go też nie odniosę.- ciągnął dalej Jasiu- A sama nie będziesz wracała.
No tak, chyba zostaję tu na noc. Spojrzałam na telefon. Jest godzina 01:58. Napisałam do mamy, że nocuję u kolegi Marcina, bo nie chcą mnie wypuścić do domu samą. Napisałam również, że zadzwonię jutro rano, jak wstanę.

-No dobra, ale już uprzedzam, że nie piję zbyt dużo.- Janek wstał i poszedł po szklankę. Gdy wrócił nalał do niej dużo alkoholu oraz sok pomarańczowy. Po chwili podał mi szklankę. Wzięłam łyk i aż mnie zatkało, zrobił bardzo mocnego drinka.

-Więcej alkoholu nie można było dolać?-zapytałam sarkastycznie.

-No wiesz jak chcesz to mogę ci dolać- podniósł butelkę z alkoholem i się uśmiechnął odsłaniając aparat ortodontyczny.


*****godzinę później*****

Oglądamy film "Więzień Labiryntu"- tak jakoś nam się zachciało oglądać. Znaczy się oglądam tylko ja i Jasiu, bo Marcin już od kilkunastu minut śpi. Dobrze, że przynajmniej nie chrapie, bo bym wyszła z siebie. Jutro zapewne będzie go mocno bolała głowa. Ja również mam trochę promili we krwi, ale nie aż tak.
Film jest ciekawy, bo ciągle uciszam Janka, kiedy ten zaczyna mamrotać coś pod nosem lub się wiercić. 
Marcina zostawiliśmy na kanapie, a sami się rozsiedliśmy na fotelach. Ja na fotelu do nagrywania, a on na takim innym, jego starszym fotelu do grania.
Gdy skończył się film Jasiu spojrzał na zegarek.

-Ja pierdole, że co...? To już taka godzina?- sama spojrzałam i nie mogłam uwierzyć.

-Czemu...- nie zdążyłam dokończyć, kiedy ten się wtrącił

-Wyłączysz komputer? Ja pościelę w tym czasie ci łóżko.

-Okej!

Otworzyłam powoli oczy i rozejrzałam się po pokoju. Wszyscy spali. Usiadłam i przeciągnęłam się. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Godzina 9:40.
"-Mało spałam!- zauważyłam, zazwyczaj muszę spać 6-7 godzin aby się porządnie wyspać, ale dzisiaj się wyspałam. "

Wstałam i pościeliłam za sobą łóżko, znaczy się część łóżka, bo na drugiej połowie śpi Marcin. Otworzyłam cicho jak tylko mogłam drzwi i poszłam do łazienki. Obmyłam twarz i załatwiłam się, po czym wróciłam do pokoju. Po drodze zauważyłam Janka, który spał w drugim pokoju. Usiadłam na fotelu i podkuliłam nogi. Weszłam na Facebooka. Zobaczyłam kilkadziesiąt powiadomień, kilka wiadomości i trochę zaproszeń do znajomych. Dopiero po chwili zrozumiałam, że chodzi o wczoraj, że wszyscy się tym zapewne jarają co mnie znają.
"Tysiąc" powiadomień było o mnie. Gdy czytałam kilka postów, natknęłam się na jeden komentarz:
"-Świetny live, tylko szkoda, że tak krótko. Czy wy też myślicie, że Ania i Jasiu do siebie pasują. Ja uważam, że w jakimś tak stopniu pasują, może to dlatego, że świetnie się dogadują."- na tym skończyłam czytać, nie chcę dalej już na to patrzeć. Gdy zjechałam odrobinkę niżej, zobaczyłam, że to jeden z najpopularniejszych komentarzy. Może się jakoś pomylili, choć to nie możliwe, komentarz miał 106 like'ów.

-Że co?- pisnęłam

Po kilku minutach wszedł do pokoju Jasiu, z niezbyt ciekawą miną. 

-O już wstałaś!

-Tak, niedawno wstałam, nie chciałam cię budzić więc się trochę rozgościłam. -wskazałam szklankę soku, leżącą na biurku.

-A luz!- odchrząknął

-Wiesz... sprawdzam sobie Facebook'a i bardzo dużo jest powiadomień o mnie!- Janek spojrzał na mnie. Jego mina wyrażała, że już o tym wie. 

-Taak... widziałem. Nie przypuszczałem, że aż tak cię polubią. 

-No ja też nie! - między nami była napięta atmosfera. Przeczuwam, że on też już widział ten komentarz, żeby rozluźnić atmosferę dodałam.- Nie wstawiłeś postu: " 30 minut po północy. xD lel"

-A wstawiłem, zobacz sobie dokładnie.- oglądałam dalej, on w tym czasie szukał ubrań dla siebie.

- A nie ,jednak jest.- znalazłam, ale jeszcze coś mnie niezapokoiło. Dodał do postu, że sprząta pokój po Terefere mail ze mną. Włączyłam szybko komentarze i przeczytałam kilka. Wszyscy myślą, że ja i Jasiu....


---------------------------------------------------------------------

Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3


Daje wielką motywację do pisania!

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 14

 -Dzień dobry-odpowiedział.
-Synku, goście przyszli-powiedziała głośno i wpuściła nas do domu. Nie wierzę, że jestem w domu Jasia. Muszę zaraz napisać do Nicol. Zdjęłam buty i ustawiłam je koło butów Marcina. Pani Dąbrowska spojrzała na mnie i się zaśmiała. Zapewne zobaczyła bluzę, że noszę bluzę jej syna. Marcin złapał mnie za rękę i zaczął iść w stronę brązowych, drewniannych drzwi. Po cichu je otworzył i weszliśmy do pokoju. Wszędzie były paczki, listy. No tak to JAN DĄBROWSKI. Stałam za Marcinem więc dopiero, kiedy się odsunął zobaczyłam Jasia, który siedział na fotelu gamingowym i coś majstrował przy mikrofonie i oświetleniu. Przygotowywał się do live'u. Podniósł oczy i nasze spojrzenia się spotkały. Ja spoglądałam na niego, a on na mnie.

 *************************************

Stałam jeszcze tak przez chwilę, aż Jaś się nie odezwał:

-Hej!-wstał i podszedł do nas

-Hej!-odpowiedziałam a on uśmiechnął się i wyciągnął dłoń w moją stronę.

-Jan.- byłam sparaliżowana ale dość szybko się ocknęłam i wyciągnęłam rękę na powitanie.

-Ania.-stałam wpatrzona w jego brązowe oczy

-My się już znamy, ale miło cię znów widzieć.- zaczął

-Tak!

-Skąd się znacie?-spytał Marcin

-Z parku. Znalazła Ariego.- Marcin podniósł brew. 

Nadal nie rozumiał o co chodzi. Jasiek wyczytawszy to z jego miny zaczął dalej opowiadać.- Uciekł mi ze smyczy, a Ania-spojrzał teraz na mnie- znalazła go i przyprowadziła go do mnie.

-A skąd wiedziałaś gdzie mieszka Jaś?- nie wiedziałam co odpowiedzieć.

-Jak się go ogląda i w ogóle, śledzi się jego karierę, to zna się nawet jego miejsce zamieszkania.- dopiero teraz Dąbrowski spojrzał na moją bluzę, po czym się zaśmiał.

-Aha to wszystko tłumaczy dlaczego jesteś taka osłupiała.- gdy to usłyszałam poczułam, że palą mnie policzki. Prawdopodobnie zrobiłam się czerwona jak burak.

-Dobra siadajcie. Zaraz zaczynam live, więc może chcecie w nim wystąpić gościnnie?

-Yyy.. jasne.-odpowiedział bez namysłu Marcin- znaczy się zależy czy się Ania zgodzi.-teraz spojrzeli na mnie.

-Okej.-powiedziałam niepewnym głosem.

Gdy Jaś wszystko przygotowywał, ja wyjęłam telefon i wysłałam snapa Nicoli. Zdjęcie zrobione ukradkiem Jasiowi, który coś tam dalej kombinował z mikrofonem aby był w jak najlepszej pozycji. Po chwili dostałam odpowiedź od przyjaciółki, która nie dowierzała mi.

-To ja pójdę może coś do picia?-zaproponował Marcin

-Dobra, wiesz gdzie co i jak?

-Tak! Jeżeli nic się nie zmieniło od ostatniego razu to zaraz będę z powrotem.-odwrócił się do mnie i puścił mi oczko, na co ja tylko się uśmiechnęłam. Gdy Marcin wyszedł Jaś się mnie zapytał:

-Długo jesteście ze sobą?

-Nie... Nawet nie tydzień, ale znamy się już trochę. Był z moją ciocią i wujkiem u mnie na urlopie w połowie czerwca.

-Aaa...-chwile potem w drzwiach stanął Marcin ze szklankami i sokiem na tacy.

-O pomogę ci.-szybko podbiegłam do chłopaka i wzięłam od niego tacę.

-Połóżcie tu. - Jaś wskazał palcem na biurko.- Będziemy siedzieli na kanapie. Tu się zazwyczaj patrzcie- wskazał palcem na kamerę- tam macie siebie jak wyglądacie-wskazał pierwszy monitor- na drugim macie muzykę oraz przeglądarkę i wszystko inne. Za 5 minut zaczynamy. Ja już teraz włączę, aby ludzie się zebrali, więc bądźcie cicho. Ok?

-Dobra.-wzięłam łyk soku i usiadłam na kanapie. Jaś w środku, ja po jego prawej, a Marcin po lewej. Chłopak podał nam nożyczki do otwierania paczek.

-Będzie szybciej.-szepnął do nas po czym spojrzał po pokoju.-Muszę to ogarnąć do końca wakacji, a tego jest coraz więcej. A zapomniałem wam powiedzieć. Listy kładziemy tu-wskazał szafkę obok- fan arty pokazujemy do kamery, słodycze rzucamy tu do tego kartonu, a resztę rzucamy tam dalej.

-Dobra jakoś damy radę- szepnęłam.

-Dobra wchodzimy za minutę.-włączył muzykę i zaczął coś znowu robić przy komputerze.

Cała się trzęsłam, nie wiem dlaczego, przecież będę mówiła do kamery. Najgorsze jest to, że widzę komentarze i mogę przeczytać co sądzą o mnie ludzie. Podeszłam do Marcina i pocałowałam go, a on tylko szepnął żebym się nie bała. Umówiliśmy się tak, że ja z Marcinem otwieramy listy a Jasiu paczki. Kątem oka zauważyłam, że gospodarz już nas woła, abyśmy usiedli na swoich miejscach. Wzięłam kilka- kilkanaście listów i rzuciłam je za siebie, aby ciągle nie wstawać i chodzić do torby po listy. Jaś włączył kamerkę, choć zasłaniał cały komputer ciałem zauważyłam to, bo na kamerce zaświeciła się czerwona lampka. Gdy Jan się usiadł zaczął witać się z widzami. Ja tylko siedziałam i wpatrywałam się ekran, na którym widzowie się witali z nami.

-Cześć witajcie w TEREFERE mail. Dzisiaj nietypowo są ze mną moi przyjaciele-wskazał na nas.-To jest Ania- wskazał na mnie

-Hej!- uśmiechnęłam się po czym pomachałam.

-A to Marcin, może ktoś go pamięta z innych live'ów- Marcin również podniósł rękę w geście przywitania.- To zaczynamy.-  Jaś wziął do ręki pierwszą paczkę i zaczął ją otwierać. Ja również wzięłam kopertę i zaczęłam ja otwierać. Jaś ciągle komentował.-Podzieliliśmy się pracą ja otwieram paczki, bo z nimi większe trudności i nie wiadomo co może w nich być, więc chronię przyjaciół, jak coś to ja wszystko wezmę na klatę.-uśmiechnął się krzywo po czym zaczęliśmy się śmiać.

Otworzyłam dużo kopert. Zazwyczaj były w nich listy do Jasia, albo fan arty ale zdarzały się jakieś ciekawe rzeczy. Coś małego a fajnego, co cieszyło oko. Janek otwierał paczki, ciągle z nich coś wysypywał, znajdował w nich przedziwne rzeczy. Wokół nas coraz więcej robiło się papierów niepotrzebnych. Rozmawialiśmy o tym o tamtym, o wszystkim. Odpowiadaliśmy na pytania. Dużo pytań było kierowanych do mnie, więc co chwila spoglądałam na chat.


-Marcin przyniesiesz mi listy?-powiedziałam, kiedy skończyły się koło mnie listy do otwierania.

-Już niosę!- Marcin bardzo dowcipny bo wziął cały worek i postawił go pod moimi nogami. Spojrzałam na niego krzywo.

-No co chciałaś listy to masz!-rzekł po czym się zaśmiał razem z Jasiem.

-Ha ha ha bardzo śmieszne...

-Wiecie co, robi się tu coraz ciaśniej. Ja podziękuję już z otwierania. Idę usiąść na fotel.

Dąbrowski przesunął się w lewo po czym ja też się przesunęłam a zza mnie wysypały się już puste koperty.

-Oj będziesz miał sprzątania. - powiedziałam do Jasia.

-No zazwyczaj to sprzątam kilka dni. Nigdy nie mam czasu. Trochę posprzątam, później idę spać i na następny dzień trochę sprzątam i jeszcze mama mi pomaga ale to i tak jest tego dużo. A tym bardziej dzisiaj kiedy jest jeszcze więcej papierów, bo otwierały trzy osoby.

-Spokojnie pomożemy ci posprzątać.-krzyknął Marcin z końca pokoju.

-Ty i sprzątnie?- zaczął droczyć się Jasiu

-No ja nie ale Ania to ogarnie a my sobie pogramy w coś.

-No chyba nie.-posłałam groźne spojrzenie chłopakowi.

-Dobra tu jest wyzwanie: Zaśpiewaj piosenkę.-odrzekł Jaś.- Co śpiewamy?-zapytał

-Zaśpiewaj na przykład....- zacięłam się na chwilę aby pomyśleć co ma zaśpiewać.

-Ale ty też śpiewasz!-spojrzał na mnie cwaniacko Jaś

-Ja? Ja nie umiem śpiewać.-szybko zaczęłam się wykręcać.

-Każdy umie śpiewać- ciągnął dalej Janek.

-Może widzowie coś nam doradzą?-zapyta Jaś- Macie teraz pisać co mamy zaśpiewać.-wszyscy jednogłośnie zaczęli pisać: "Miłość rośnie wokół nas"

Podeszłam do chłopaka i zaczęłam czytać. No tak wszyscy piszą tylko jeden tytuł, tylko czasami mignęło coś innego.

-No cóż śpiewamy chyba to!- Jasiek spojrzał na mnie i się zaśmiał.

-No cóż! Dobra niech będzie.

-Wiesz jak leci tekst?

-No mniej więcej. Ale poszukaj bo zapewne się pomylę.

-Okej.- Jasiu poszukał tekst oraz podkład.- Zaczynamy?

-Yhmmm...

Jasiu włączył piosenkę i zaczęliśmy śpiewać. Gdy śpiewam zawsze patrzę w jeden punkt, wtedy się mniej stresuję. Nawet nie wiem kiedy skończyła się piosenka. Wtedy ku mojemu zdziwieniu Jasiu zaczął mi klaskać.

-Łał ty śpiewasz....

-Tak wiem okropnie, nie musisz mi tego wypominać.

-Oj nie bądź taka skromna. Śpiewasz zarąbiście. Nigdy nie śpiewałem z kimś tak bardzo utalentowanym.

-Serio?

-Yhmm...- spojrzałam na chat. Ludzie pisali tam rzeczy o których bym nigdy nie marzyła. Pisali o tym jak pięknie śpiewam i tym podobne rzeczy.- Gdzie uczyłaś się śpiewać?

-Nie uczyłam się. Gdy byłam mała należałam do chóru i to tyle.

-Łał. Dobra na dziś chyba to już tyle. Otworzymy jeszcze kilka paczek i już będziemy kończyć, bo jest już prawie godzina 23.

Otworzyliśmy kilka paczek i pożegnaliśmy się z widzami, którzy ubolewali, że koniec i chcą aby abyśmy zaśpiewali jeszcze coś razem. Po wielu próbach przekonywania zgodziłam się aby jeszcze coś zaśpiewać. Zaśpiewaliśmy "Hallelujah" po czym jeszcze raz się pożegnaliśmy i skończyliśmy nagrywać.

---------------------------------------------------------------------


Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa