poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 13

 -Mówiłam już ci. Widziałam go już 2 razy na dyskotece plus jeszcze to w parku i dzisiaj to razem 4 razy.

-I zachowywałaś się normalnie. Ja tak nie umiem. Jak go zobaczyłam nie mogłam nic powiedzieć, stałam jak słup soli.

 -A czym się tu stresować. Mam piszczeć. No chyba nie.

-Dobra pośpieszmy się, bo twoja mama będzie się niecierpliwiła.
*****************************

-Nie chcę, żebyś jechała.-szepnęłam na ucho Nicoli. Przytuliłam się do niej. Dziś odjeżdżała. Jej mam już czekała w samochodzie. 

-Ja też nie chcę wyjeżdżać, ale cóz-wzięła ręce do góry w znaku poddania.-To nie ja żądzę. Widzimy się po wakacjach.-na to pokiwałam głową.-A no i relacjonuj mi non stop jak tam z Marcinem.

-Okej. Codziennie będę dzwoniła.

No tak zapomniałam wspomnieć. Od dwóch dni jestem z Marcinem. Miał kilka dni wolnego no i jakoś się zbliżyliśmy do siebie. Na dyskotece kilka dni temu, ta dziewczyna to była Jagoda. Chce ona być nad miarę wszystkiego z Marcinem. Robi wszystko aby być jak najbliżej niego, ale najwyraźniej nie udaje jej się to. Kiedy chce coś zrobić coś dobrego wychodzi na odwrót. Marcin mówił, że od gimnazjum się w nim buja, nawet poszła do tego samego liceum co on. Gdy to mi opowiedział trochę odetchnęłam, bo naprawdę myślałam, że coś nas łączyło, ale po tym jak go zobaczyłam z Jagodą....
Nicola wsiadła do samochodu, a jej mama ruszyła samochodem. Pomachałam na do widzenia. Niedługo potem zniknęła mi z pola widzenia.

-Będziesz tęsknić za nią co? Ja już ci nie będę wystarczał.-podskoczyłam z przerażenia. Za mną stał Marcin.

-Boże... nie strasz mnie tak więcej. Mam na zawał zejść?

-Łał... takie ładne powitanie chłopaka.

-Już się nie czepiał.-ustałam na palcach i pocałowałam go w usta.

-No zaraz lepiej.-wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu.

-Gdzie dziś idziemy?-zapytałam, kiedy wchodziliśmy po schodach do mojego pokoju.

-A to jest niespodzianka.-zaśmiał się cwaniacko.

-Jak tam chcesz. Nie to nie .Nie idę zostaję w domu.-zaczęłam się z nim droczyć.

-Dowiesz się po drodze. A teraz się jakoś ładnie ubierz. Ja idę do domu, za pół godziny będę po ciebie.

-Ale ładnie, ładnie czy ładnie ale na luzie?

-Na luzie. Możesz brać tą bluzę.-wskazał palcem bluzę JDWEAR, która wisiała na wieszaku w otwartej szafie.

-Okejj...-trochę to dziwne.

-Dobra to się widzimy niebawem.-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.

-Tak. Pa.

Wybrałam czarną bluzkę na ramiączka, jeansy-dziś było dość zimno- oraz bluzę, którą mi nakazano dziś ubrać. Ubrałam się w ciuchy. Wyjęłam z szafy torebkę nie za dużą i włożyłam do niej portfel,telefon oraz chusteczki. Poszłam do łazienki. Ostatnio spodobał mi się trochę mocniejszy makijaż. To wszystko przez Nicolę, która mnie ostatnio ciągle malowała. Ona lubi mocne makijaże i jakoś się przyjęło, że też polubiłam. Wyjęłam telefon i zrobiłam sobie zdjęcie na Snapchata z podpisem: "Happy, but sad" oraz emotikonkę radosną i smutną. Zeszłam na parter. Zastałam mamę rozmawiającą z wujkiem.

-Ja wychodzę z Marcinem, nie wiem kiedy wrócę.

-Dobra, ale nie za późno. A jak już coś to zadzwoń, jak będziesz wracała do domu.

-Dobrze.-ubrałam czarne trampki, wzięłam torebkę i wyszłam. Kilka domów dalej mieszkał Marcin. Droga zajmowała niecałe 3 minuty. Byłam tylko 2 razy u niego w domu. Rodzice ciągle pracowali, choć mieli na utrzymanie tylko dom i samych siebie. Marcin już zarabiał na swoje wydatki, więc nie musiał bez przerwy prosić o pieniądze rodziców. Nie zdążyłam zadzwonić dzwonkiem, kiedy w drzwiach ukazał się Marcin.

-O już jesteś.-widocznie przestraszył się mnie,bo odskoczył.

-No, wyrobiłam się szybciej i przyszłam.-znowu wspięłam się na palce i pocałowałam go. Byłam trochę niska w porównaniu do niego. On też nie był bardzo wysoki, może o pół głowy ode mnie. Ale to jednak pół głowy, i muszę się trochę zawsze wspiąć.

-Okej to idziemy.- zamknął za sobą drzwi i wziął mnie za rękę. Kierowaliśmy się w stronę centrum.

-Miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.

-A no tak. Dowiesz się za jakieś 10 minut, kiedy będziemy na rynku.

-Ale ty dziś tajemniczy.-uśmiechnęłam się do niego i lekko uderzyłam w ramię.

Byliśmy na rynku, kiedy usłyszałam, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz. Nicola.

-Sorki, możesz mnie na chwilkę zostawić samą?.-nie chciałam rozmawiać z nią przy Marcinie.

-Okej- Chłopak poszedł do parku, a ja zostałam na miejscu. Przejechałam palcem w stronę zielonej słuchawki.

-No hej! Coś się stało?-zapytałam

-Nie nic, tylko chciałam cię powiadomić, może już wiesz, ale Jaś ma za 20 minut live.

-Ooo... No teraz mnie nie ma w domu i prędko nie będę. Jestem z Marcinem na mieście.
 
-A no to nie przeszkadzam.-było trochę słychać w jej głosie zażenowanie.

-A co tam u ciebie? Już dojechaliście?

-Nie jeszcze mniej więcej pół godziny jazdy. Jakoś się trzymam. Okazało się, że będzie tam moja kuzynka, czyli nie będę się tak strasznie nudziła.

-O to miło. Dobra ja kończę pa.

-Pa, zadzwonię do ciebie jutro.

-Okej.-i rozłączyłam się.

Podeszłam do Marcina, który się rozsiadł na ławce w parku. W tym samym, w którym spotkałam po raz pierwszy Jasia.

-Jeszcze czeka nas wyprawa do sklepu.

-Dobrze. A miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.-nie mogłam już wytrzymać. Jestem bardzo ciekawska.

-Dobrze już ci mówię. Bo jak dłużej będę milczał to zaraz zaczniesz mnie bić. Idziemy na ala imprezę do kolegi. Znaczy się będzie tylko on, ja i ty.

-No to nie mogłeś tak od razu?

-No nie!-powiedział

Weszliśmy do sklepu. Głównie po kilka opakowań piwa i przekąsek: orzeszki, chipsy. Zapłaciliśmy i zaczęliśmy iść w stronę najwidoczniej domu kolegi Marcina.

-Jak ma na imię ten twój kolega?-zapytałam

-Jan.-odrzekł.

-Jak?-chyba mi się przesłyszało.

-Jan Dąbrowski. YouTuber.-stanęłam jak wryta.Spojrzałam na niego, a on się roześmiał.

-Hahaha śmieszne. Ładnie to tak się naśmiewać ze mnie? Ale tak na serio to jak ma na imię?

-Ja ci mówię prawdę. Zaprosił mnie.

-Że co?- wydarłam się

-Cicho, jeszcze ludzie sobie pomyślą, że jakaś wariatka. Tu już się wszyscy przyzwyczaili do tego.-przyłożył palec wskazujący do swoich ust, w znaku abym się trochę uciszyła.

-Dobrze! To dlatego miałam ubrać tą bluzę?-już mówiłam  normalnym tonem.

-Yyy... Po części tak.-zawiesił się na chwilkę.

-Dobrze chodźmy.-miałam 1000 pytań na sekundę. Wiedziałam, że Marcin chodził z nim do klasy, ale mówił, że się nie trzymali tak blisko. Kilka minut później ustaliśmy przed tymi samymi drzwiami, w których Jaś zniknął wtedy, kiedy przyprowadziłam Aristona. Marcin zadzwonił dzwonkiem, a w drzwiach stanęła kobieta. Nie za stara, nie za młoda. Około 40, może nawet i mniej. Uśmiechnęła się do nas. Najwyraźniej już znała Marcina.

-Dzień dobry-powiedziałam

-Dzień dobry-odpowiedział.-Synku, goście przyszli-powiedziała głośno i wpuściła nas do domu. Nie wierzę, że jestem w domu Jasia. Muszę zaraz napisać do Nicol. Zdjęłam buty i ustawiłam je koło butów Marcina. Pani Dąbrowska spojrzała na mnie i się zaśmiała. Zapewne zobaczyła bluzę, że noszę bluzę jej syna. Marcin złapał mnie za rękę i zaczął iść w stronę brązowych, drewniannych drzwi. Po cichu je otworzył i weszliśmy do pokoju. Wszędzie były paczki, listy. No tak to JAN DĄBROWSKI. Stałam za Marcinem więc dopiero, kiedy się odsunął zobaczyłam Jasia, który siedział na fotelu gamingowym i coś majstrował przy mikrofonie i oświetleniu. Przygotowywał się do live'u. Podniósł oczy i nasze spojrzenia się spotkały. Ja spoglądałam na niego, a on na mnie.

------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo  nic nie dodawałam, ale zawsze coś mi wypadło. Jest maj więc trzeba trochę poprawić oceny. Myślę, że będą od teraz dodawane jakoś systematycznie. Dziękuję za 1800 wyświetleń. Jesteście kochani. ♥

Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa

wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 12

 Ledwo się doczłapałam do łazienki. Z trudem utrzymywałam się na nogach gdy myłam zęby. Gdy wreszcie leżałam w łóżku włączyłam telefon. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ogarnął mnie mrok, kiedy sprawdzałam Instagrama. Ostatnie co pamiętałam to zdjęcie koleżanki z klasy.
 *************************************
Obudziły mnie ptaki, które śpiewały na dworze. Wstałam i przetarłam oczy. Podeszłam do drzwi balkonowych i zauważyłam, że ktoś je rano chyba musiał uchylić. Wyszłam na dwór i wzięłam duży wdech świeżego powietrza. Zapowiadał się ładny dzień. Wróciłam do środka. Poszłam do pokoju, zabrałam ręcznik oraz rzeczy i poszłam wziąć szybki prysznic. Po drodze zahaczyłam o pokój Nicoli. Bezszelestnie otworzyłam drzwi i zerknęłam na łóżko. Nicol spała. No tak jest godzina 10. Nawet sama się dziwię, że tak szybko się obudziłam.
Zeszłam na parter. Weszłam do kuchni i zauważyłam tylko kartkę zawieszoną na drzwiach.

"Ciocia jest w pracy, wujek również. Ja z tatą poszliśmy na zakupy. Będziemy przed 12. Kocham Mama ♥"

Zgniotłam kartkę w kulkę i wyrzuciłam ją do kosza. Włączyłam radio, leciały letnie hity. Zaczęłam podśpiewywać, kiedy robiłam sobie śniadanie. Tosty z dżemem oraz nutellą do tego szklanka soku wieloowocowego oraz jogurt o smaku brzoskwiniowym.

Gdy zjadłam pomyłam po sobie i wyjęłam z kieszeni telefon. Nie zdążyłam go włączyć, kiedy usłyszałam stąpanie po schodach. Widocznie Nicola się obudziła.

-Hej!-powiedziała przeciągając się. Jeszcze była w piżamach czyli dopiero co wstała. Ogarnęła tylko włosy, które związała w luźny kucyk.

-Hej!

-Jadłaś już?

-Tak, przed chwilą skończyłam.

-A ok.-wyciągnęła z szafki płatki, które wsypała do miski po czym zalała je mlekiem.

-Co dziś robimy?- zapytałam ją po chwili ciszy.

-Nie wiem. Może po obiedzie pójdziemy na plażę?

-Dobra.

-A co dziś masz taki humorek?-spojrzała na mnie tak, jakby chciała mnie przejrzeć na wylot.

-Sama nie wiem. Po prostu nie chce mi się gadać i tyle.

-Może to dlatego, że zauważyłaś jak Marcin tańczy z inną?

-Nie, to nie od tego. Ale smutki odstawiamy na bok, bo za kilka dni jedziesz i już cię tu nie będzie. Widzę jak się będę tu nudziła.

-Chyba aż tak strasznie nie będzie. Masz Marcina, rodziców, ciocię i wujka. A co ja mam powiedzieć?

-Pamiętaj, że będziesz mogła do mnie dzwonić o każdej porze.-nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.

Rodzice przyjechali pół godziny później.

-Jesteśmy!-krzyknęła mama. Nawet na piętrze było ją słychać. Pakowaliśmy właśnie rzeczy na plażę. Zostało tylko nam zabrać coś do picia oraz jakąś przekąskę. Zeszłyśmy do kuchni. Opowiedzieliśmy co będziemy dziś robiły.

-To, o której idziecie?-spytała mama, która rozpakowywała zakupy.

-Chcieliśmy iść po obiedzie ale jest już teraz ładnie, więc teraz pójdziemy. Tylko zabierzemy jakiś sok i coś do przegryzienia. Obiadu nam nie zostawiaj zjemy coś na mieście.

-Dobrze. Tylko żebyście nie za późno były w domu. A i pamiętajcie: Nie siedźcie zbyt długo na słońcu, bo się spieczecie i będziecie mi tu piszczały.

-Dobrze.-zabrałyśmy z kuchni sok oraz orzeszki w cebulkowej panierce.

Przebrałyśmy się od razu w kąpielówki a na nie założyłam ciuchy. Lekką spódniczkę oraz bluzkę z gołymi plecami. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Zabrałam jeszcze po drodze okulary przeciw słoneczne.

Plaża była piękna. Gorący piasek oraz ciepłe jezioro. Dla mnie raj. Rozłożyłyśmy się dość daleko od wody, bo było bardzo dużo ludzi. Pobiegłyśmy do wody. Trochę popływałyśmy po czym poszliśmy do naszych ręczników. Założyłam okulary i położyłam się. Po 20 minutach się przewróciłam się na brzuch. Opaliłam się trochę. Nawet równomiernie.

Całe 4 godziny byłyśmy na plaży po czym spakowałyśmy się i poszłyśmy w kierunku pierwszej lepszej pizzeri. Dopiero teraz zaczęłam odczuwać głód. Lekkie śniadanie o godzinie 11 a jest godzina 16:30- trochę długo. Zamówiłyśmy jedną średnią pizzę hawajską. Zjadłyśmy ją w błyskawicznym tępie.

-Idziemy jeszcze na lody?-zapytała Nicola kiedy zauważyła po przeciwnej stronie lodziarnię.

-Możemy iść!

Kupiliśmy duże lody kręcone. Usiadłyśmy na ławce w cieniu. Gdy już prawie skończyłam jeść podbiegł do nas jakiś pies.

-Ooo... Gdzie masz pana ? -pogłaskałam go. Pies usiadł i zaczął na nas patrzyć.-Z skądś znam tego psa...-szepnęłam

-Coś mówiłaś?- spojrzała na mnie Nicola pytająco.

-Tak. Z skądś znam tego psa.

-Co?-chwilkę się zastanawiałam i krzyknęłam:-Ari!-pies spojrzał na mnie i wstał. Tak to musiał być on-pies Jasia. Ale gdzie jest właściciel. Może mu uciekł.

-No tak! Ariston.-Nicola też dopiero zebrała wszystkie fakty.

-Chodź zaprowadzimy go do pana.-spojrzałam na psa.

Wstałam i zagwizdałam aby szedł za mną. Pies był posłuszny bo po usłyszeniu gwizdania wstał i szedł za mną. Czasami musiałam go ciągnąć za obrożę, bo się sprzeciwiał. Doszliśmy pod adres, który ja uznawałam za adres Jasia.- Dobra a teraz strzelaj który dom, mieszkanie itp.- zaśmiałam się do Nicoli. Stanęłyśmy obok poczty. Usiadłyśmy na ławce i czekałyśmy. Może Pan psa wyjdzie go szukać, a jeżeli go szuka to powinien wrócić niedługo do domu.

-Może zadzwonię do twojej mamy i powiem, że będziemy trochę później, bo byliśmy trochę dłużej na plaży i idziemy teraz na pizzę?

-Dobrze może zadzwonić.-Nicola szybko wybrała numer mamy i zadzwoniła. Mama zrozumiała i się nie kłóciła. Pies siedział obok mnie przy ławce. czekał cierpliwie na mój znak. Po 10 minutach zza rogu po drugiej stronie ulicy wyłonił się Jan. Widać było, że był przygnębiony, że nie znalazł swojego pupila. Pociągnęłam przyjaciółkę za rękę a psa zawołałam. Przebiegłyśmy przez ulicę. Jaś szedł przed nami, nic nie zauważył. Złapałam psa za smycz aby mi nie uciekł i przyspieszłam kroku. Na szczęście chłopak się tak ociągał, że szybko go dogoniłyśmy.

-Jaś!-zawołałam, chłopak mozolnie się odwrócił, ale kiedy spostrzegł, że trzymam za obrożę Ariego, podbiegł do nas.

-Piesku, gdzie ty byłeś.-przyklękł i pogłaskał psa.Zapiął obrożę na smyczy i się podniósł.-Dziękuję, że go przyprowdziłyście. Zerwał mi się ze smyczy bo zobaczył jakiegoś kota. Gdzie on był?

-Znalazłyśmy go na rynku. Rozpoznałam go i przyprowadziłam. Nie wiedziałam gdzie dokładnie mieszkasz, więc czekałyśmy na ciebie.

-Naprawdę dziękuję!!- spojrzał na mnie jeszcze raz i się uśmiechnął.-Znowu się widzimy!-zaśmiał się.

-Tak. Najwyraźniej mamy podobne ścieżki.-również się zaśmiałam.

-Jak mogę się wam odwdzięczyć, gdyby nie wy nie wiem czy bym go znalazł.

-Naprawdę. Nie ma o czym rozmawiać.

-Jeszcze raz dziękuję!-uśmiechnął się odwrócił się i poszedł w kierunku domu.

My również poszłyśmy w swoim kierunku. Jeszcze się odwróciłam i spojrzałam w kierunku Jasia, wchodził właśnie do domu.

-Że co ja usłyszałam?- Nicola nadal była zszokowana.

-Ale co?

-No poczekaj zacytuję: "Znowu się widzimy" ?

-Mówiła już ci. Widziałam go już 2 razy na dyskotece plus jeszcze to w parku i dzisiaj to razem 4 razy.

-I zachowywałaś się normalnie. Ja tak nie umiem. Jak go zobaczyłam nie mogłam nic powiedzieć, stałam jak słup soli.

 -A czym się tu stresować. Mam piszczeć. No chyba nie.

-Dobra pośpieszmy się, bo twoja mama będzie się niecierpliwiła.

------------------------------------------------------
 Dziękuję Wam, że czytacie te wypociny. xd Wiem, że często powtarzam wyrazy ale przyznam się, że nie jestem jakaś dobra z polskiego. :) Ale dziękuję, że choć się powtarzam, czytacie to (naprawdę daje to motywacje). 8)

Dobiło mi prawie 1600 wyświetleń. Ogromnie dziękuję. Kocham was *.* <3


Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 11

Zeszłyśmy na dół. Pożegnałyśmy się ze wszystkimi i wyszłyśmy na dwór. Po kilku minutach dostrzegłyśmy mężczyznę, który szedł w naszą stronę. Po kilku sekundach mogłabym odpowiedzieć bezbłędnie. Był to Marcin. Szedł dość szybkim krokiem. Z daleka można było zauważyć jego czuprynę.

********************************

-Hej mała!-powiedział do mnie i mnie przytulił.-Tęskniłem!-wyszeptał mi w ucho. Chyba długo się przytulaliśmy, bo usłyszałam za plecami ciche chrząknięcie Nicoli. Po chwili się odczepiłam od Marcina i spojrzałam w jego oczy po czym się uśmiechnęłam.

-Cześć!-kiwnął głową w stronę Nicoli.

-Hej! Idziemy?

-Dobra!- powiedział

-To gdzie idziemy?-zapytałam po dłuższej chwil milczenia.

-Może do "Euforii"? We wakacje jest otarta od piątku do poniedziałku. Najlepszy klub w mieście. Znam trochę właściciela.-spojrzał na mnie cwaniacko.

-I widać jakie ma wtyki w mieście.-powiedziałam do Nicoli-A to daleko jest?-tym razem odwróciłam się do Nicoli. Czułam się trochę niezręcznie, ponieważ Nicola nie zna zbyt dobrze Marcina. Zna tylko go z moich opowiadań, a trochę ich było.

-Nie, za jakieś 5-10 minut powinniśmy dojść. Znaczy się zależy jak będziecie szybko szły. Nicola może iść szybko ale ty...-spojrzał najpierw na mnie a później na moje szpilki.

-Nie są wysokie. Spokojnie dojdę.-uśmiechnęłam się do niego śląc złowrogie spojrzenie po czym się odwróciłam. Kątem okiem zauważyłam, że się uśmiechnął pod nosem.

O godzinie 20:15 wchodziliśmy na salę. Ibiza miała 2 piętra. Na pierwszym było Techno a na drugim Disco Polo. Zostaliśmy na pierwszym. Marcin załatwił nam miejsca vip. Czerwona kanapa w rogu sali. Najlepsza. Była na podwyższeniu więc prawie całą salę było widać z jednego miejsca. Marcin znał właściciela więc musiał tylko zapłacić za te miejsca tylko 1/4 całej kwoty.

-Dobra idę po drinki. Czekajcie na mnie.- krzyknął abyśmy mogli go usłyszeć w tym hałasie. Tylko pokiwaliśmy głowami.

-Ej nie mówiłaś, że jest taki przystojny ten twój kolega.-powiedziała, kiedy Marcin już odszedł.

-A co miałam ci mówić? Tak jest taki boski!

-Noo...

-Dobra to teraz ci mówię: Jest boski.

-Hahaha przyznałaś się. Podoba ci się!

-No można tak powiedzieć.

-To ja się pytam: Dlaczego go odtrącasz? Nie widzisz tego, że on cię lubi. Nawet bardziej niż lubi. Coś czuje do ciebie. Więcej niż przyjaźń.

-Na pewno.

-Już jestem!-Marcin podszedł do nas po czym podał nam drinki. Upiłam zaraz łyk, bo wyschło mi w gardle po podróży i po ciężkiej rozmowie z Nicolą. Zaczęłam rozkoszować smakiem drinka. Był niebieski. Nigdy takiego nie piłam na imprezach.

-Mmm.. smaczne!-powiedziałam do Marcina. Dopiero teraz zauważyłam, że nie pije. -A ty nie pijesz?

-Nie, bo jutro mam na popołudnie do pracy.

-Serioo...?-krzyknęłam po czym upiłam kolejny łyk.

Po 3 drinkach miałam już trochę alkoholu we krwi. Tańczyłam z Nicolą z jakimiś chłopakami. Gdy podeszłyśmy do baru zauważyłam, że Marcin rozmawia z kimś. Widocznie z kolegą.

-Chcesz jeszcze?- zapytał Marcin, kiedy skończyłam pić 3 drink.

-Nie dzięki. Chcę pamiętać jak wracam do domu.

-Okej. A ty chcesz Nicola?

-Nie, nie dzięki.

Tańczyliśmy do upadłego. Nicola tańczyła z jakimś chłopakiem obok nas. Tak. Obok NAS. Tańczyłam z Marcinem. Moje kontakty z nim nadal się polepszały. Nagle ktoś popchnął mnie z tyłu. Odwróciłam się szybko i wpadłam na chłopaka, który przez przypadek na mnie wpadł plecami i również się odwrócił. Dopiero teraz zauważyłam kto to był.  Był to Jan Dąbrowski. Najlepszy YouTuber na świecie. Przynajmniej dla mnie. Nie mogę w to uwierzyć, drugi raz spotkałam go w tym samym dniu.

-Przepraszam!-odrzekł

-Nie,nic się nie stało!- uśmiechnęłam się do niego.

On, po chwili się odwrócił poszedł w stronę baru, a ja wodziłam wzrokiem za nim aż nie znikł mi z pola widzenia. Odwróciłam się w stronę Marcina ale ku mojemu zdziwieniu nie stał tam gdzie powinien. Tańczył z jakąś dziewczyną. Może to jego koleżanka, w najgorszym przypadku jego najlepsza koleżanka. Ale wtedy by do mnie nie zarywał. Zostawiłam go i zaczęłam się przeciskać przez tłum ludzi do naszego stolika. Po drodze zahaczyłam o bar aby kupić colę.

-Coś podać?-zapytał barman

-Tak. Poproszę Colę.-zaczęłam szukać w torebce portfela. Kiedy już go miałam w ręce poczułam kogoś rękę na ramieniu. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam przed sobą znowu Jasia. Spoglądał w moje oczy. Mieliśmy takie same- brązowe. Ale to on miał je ładniejsze.

-Ja zapłacę. Jako przeprosiny, że cię popchnęłem jak tańczyłaś.

-Nic się nie stało ale dzięki, sama zapłacę!

-Nie możesz mi odmówić.-uśmiechnął się, przez co zobaczyłam jego śnieżno- białe zęby, na których znajdował się aparat ortodontyczny.

Zgodziłam się i wzięłam z blatu szklankę. Szłam w stronę kierunku naszego stolika, który był pusty. Myślałam, że siedziała tam Nicola, bo nie mogłam jej nigdzie znaleźć. Weszłam po kilku schodkach i usiadłam, popijając colę. Na dziś alkoholu dość. Wyciągnęłam z torebki telefon i włączyłam go. Na wyświetlaczu pokazała się godzina 01:10. Odblokowałam telefon i zauważyłam, że ktoś do mnie dzwonił. Dzwoniła do mnie Nicol. Szybko wybrałam jej numer i zadzwoniłam do niej. Nikt nie odbierał. Rozłączyłam się, ale po chwili znowu zadzwoniłam.

-No hej gdzie jesteś?-usłyszałam głos Nicoli.

-Siedzę przy naszym stoliku. A ty gdzie jesteś?

-No... ja jestem przy barze. Zaraz przyjdę do ciebie.

-Dobra czekam.-nie wiem czy to usłyszała, bo się rozłączyła.

Czekałam na nią 5 minut. Trochę się niecierlpliwiłam, bo to jest kawałek z baru do tego stolika. Ale niedługo potem zobaczyłam przeciskającą się przez tłum przyjaciółkę. Szybko wbiegła po schodkach i usiadła koło mnie.

-Nie zgadniesz kogo widziałam!-chichrała się do mnie.

-Tak zgadnę. Widziałaś Jasia.

-Noo.. a skąd wiedziałaś. Też go widziałaś?

-Nie, rozmawiałam z nim.

-Co??-była bardzo zdziwiona.

-No. Chwilkę z nim rozmawiałam a później postawił mi colę.-podniosłam szklankę, którą ciągle trzymałam ręce.-Bo wpadł na mnie jak tańczyłam z Marcinem i jako przeprosiny postawił mi colę.-Nicola  była bardzo zdziwiona.

-A właśnie. Gdzie jest Marcin? Myślałam, że jest z tobą.

-Nie, jest z jakąś dziewczyną. Tańczył z nią.-opowiedziałam jej jak to się stało, a ona słuchała uważnie.-Dobra idziemy do domu? Nie chce mi się już tu siedzieć.

-Okej!

Wstałyśmy i szłyśmy w kierunku wyjścia. Wyszłyśmy z imprezy. Letnie powietrze oblało moją twarz. Założyłam sweterek i szłyśmy ku domowi. Zajęło nam to 20 minut za nim doszłyśmy do domu. Cicho otworzyłam drzwi wejściowe po czym je znowu zamknęłam. Zdjęłam szpilki aby nikogo nie pobudzić. Szybko weszłyśmy na piętro i udałyśmy się do swoich pokoi. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy piżamy, szybko się w nie ubrałam i poszłam do łazienki aby umyć zęby i zmyć makijaż. Jutro rano się wykąpię. Teraz już nie mam sił. Ledwo się doczłapałam do łazienki. Z trudem utrzymywałam się na nogach gdy myłam zęby. Gdy wreście leżałam w łóżku włączyłam telefon. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ogarnął mnie mrok, kiedy sprawdzałam Instagrama. Ostatnie co pamiętałam to zdjęcie koleżanki z klasy.

---------------------------------------------
Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa