-Mówiłam już ci. Widziałam go już 2 razy na dyskotece plus jeszcze to w parku i dzisiaj to razem 4 razy.
-I zachowywałaś się normalnie. Ja tak nie umiem. Jak go zobaczyłam nie mogłam nic powiedzieć, stałam jak słup soli.
-A czym się tu stresować. Mam piszczeć. No chyba nie.
-Dobra pośpieszmy się, bo twoja mama będzie się niecierpliwiła.
***************************** -Nie chcę, żebyś jechała.-szepnęłam na ucho Nicoli. Przytuliłam się do niej. Dziś odjeżdżała. Jej mam już czekała w samochodzie.
-Ja też nie chcę wyjeżdżać, ale cóz-wzięła ręce do góry w znaku poddania.-To nie ja żądzę. Widzimy się po wakacjach.-na to pokiwałam głową.-A no i relacjonuj mi non stop jak tam z Marcinem.
-Okej. Codziennie będę dzwoniła.
No tak zapomniałam wspomnieć. Od dwóch dni jestem z Marcinem. Miał kilka dni wolnego no i jakoś się zbliżyliśmy do siebie. Na dyskotece kilka dni temu, ta dziewczyna to była Jagoda. Chce ona być nad miarę wszystkiego z Marcinem. Robi wszystko aby być jak najbliżej niego, ale najwyraźniej nie udaje jej się to. Kiedy chce coś zrobić coś dobrego wychodzi na odwrót. Marcin mówił, że od gimnazjum się w nim buja, nawet poszła do tego samego liceum co on. Gdy to mi opowiedział trochę odetchnęłam, bo naprawdę myślałam, że coś nas łączyło, ale po tym jak go zobaczyłam z Jagodą....
Nicola wsiadła do samochodu, a jej mama ruszyła samochodem. Pomachałam na do widzenia. Niedługo potem zniknęła mi z pola widzenia.
-Będziesz tęsknić za nią co? Ja już ci nie będę wystarczał.-podskoczyłam z przerażenia. Za mną stał Marcin.
-Boże... nie strasz mnie tak więcej. Mam na zawał zejść?
-Łał... takie ładne powitanie chłopaka.
-Już się nie czepiał.-ustałam na palcach i pocałowałam go w usta.
-No zaraz lepiej.-wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu.
-Gdzie dziś idziemy?-zapytałam, kiedy wchodziliśmy po schodach do mojego pokoju.
-A to jest niespodzianka.-zaśmiał się cwaniacko.
-Jak tam chcesz. Nie to nie .Nie idę zostaję w domu.-zaczęłam się z nim droczyć.
-Dowiesz się po drodze. A teraz się jakoś ładnie ubierz. Ja idę do domu, za pół godziny będę po ciebie.
-Ale ładnie, ładnie czy ładnie ale na luzie?
-Na luzie. Możesz brać tą bluzę.-wskazał palcem bluzę JDWEAR, która wisiała na wieszaku w otwartej szafie.
-Okejj...-trochę to dziwne.
-Dobra to się widzimy niebawem.-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.
-Tak. Pa.
Wybrałam czarną bluzkę na ramiączka, jeansy-dziś było dość zimno- oraz bluzę, którą mi nakazano dziś ubrać. Ubrałam się w ciuchy. Wyjęłam z szafy torebkę nie za dużą i włożyłam do niej portfel,telefon oraz chusteczki. Poszłam do łazienki. Ostatnio spodobał mi się trochę mocniejszy makijaż. To wszystko przez Nicolę, która mnie ostatnio ciągle malowała. Ona lubi mocne makijaże i jakoś się przyjęło, że też polubiłam. Wyjęłam telefon i zrobiłam sobie zdjęcie na Snapchata z podpisem: "Happy, but sad" oraz emotikonkę radosną i smutną. Zeszłam na parter. Zastałam mamę rozmawiającą z wujkiem.
-Ja wychodzę z Marcinem, nie wiem kiedy wrócę.
-Dobra, ale nie za późno. A jak już coś to zadzwoń, jak będziesz wracała do domu.
-Dobrze.-ubrałam czarne trampki, wzięłam torebkę i wyszłam. Kilka domów dalej mieszkał Marcin. Droga zajmowała niecałe 3 minuty. Byłam tylko 2 razy u niego w domu. Rodzice ciągle pracowali, choć mieli na utrzymanie tylko dom i samych siebie. Marcin już zarabiał na swoje wydatki, więc nie musiał bez przerwy prosić o pieniądze rodziców. Nie zdążyłam zadzwonić dzwonkiem, kiedy w drzwiach ukazał się Marcin.
-O już jesteś.-widocznie przestraszył się mnie,bo odskoczył.
-No, wyrobiłam się szybciej i przyszłam.-znowu wspięłam się na palce i pocałowałam go. Byłam trochę niska w porównaniu do niego. On też nie był bardzo wysoki, może o pół głowy ode mnie. Ale to jednak pół głowy, i muszę się trochę zawsze wspiąć.
-Okej to idziemy.- zamknął za sobą drzwi i wziął mnie za rękę. Kierowaliśmy się w stronę centrum.
-Miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.
-A no tak. Dowiesz się za jakieś 10 minut, kiedy będziemy na rynku.
-Ale ty dziś tajemniczy.-uśmiechnęłam się do niego i lekko uderzyłam w ramię.
Byliśmy na rynku, kiedy usłyszałam, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz. Nicola.
-Sorki, możesz mnie na chwilkę zostawić samą?.-nie chciałam rozmawiać z nią przy Marcinie.
-Okej- Chłopak poszedł do parku, a ja zostałam na miejscu. Przejechałam palcem w stronę zielonej słuchawki.
-No hej! Coś się stało?-zapytałam
-Nie nic, tylko chciałam cię powiadomić, może już wiesz, ale Jaś ma za 20 minut live.
-Ooo... No teraz mnie nie ma w domu i prędko nie będę. Jestem z Marcinem na mieście.
-A no to nie przeszkadzam.-było trochę słychać w jej głosie zażenowanie.
-A co tam u ciebie? Już dojechaliście?
-Nie jeszcze mniej więcej pół godziny jazdy. Jakoś się trzymam. Okazało się, że będzie tam moja kuzynka, czyli nie będę się tak strasznie nudziła.
-O to miło. Dobra ja kończę pa.
-Pa, zadzwonię do ciebie jutro.
-Okej.-i rozłączyłam się.
Podeszłam do Marcina, który się rozsiadł na ławce w parku. W tym samym, w którym spotkałam po raz pierwszy Jasia.
-Jeszcze czeka nas wyprawa do sklepu.
-Dobrze. A miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.-nie mogłam już wytrzymać. Jestem bardzo ciekawska.
-Dobrze już ci mówię. Bo jak dłużej będę milczał to zaraz zaczniesz mnie bić. Idziemy na ala imprezę do kolegi. Znaczy się będzie tylko on, ja i ty.
-No to nie mogłeś tak od razu?
-No nie!-powiedział
Weszliśmy do sklepu. Głównie po kilka opakowań piwa i przekąsek: orzeszki, chipsy. Zapłaciliśmy i zaczęliśmy iść w stronę najwidoczniej domu kolegi Marcina.
-Jak ma na imię ten twój kolega?-zapytałam
-Jan.-odrzekł.
-Jak?-chyba mi się przesłyszało.
-Jan Dąbrowski. YouTuber.-stanęłam jak wryta.Spojrzałam na niego, a on się roześmiał.
-Hahaha śmieszne. Ładnie to tak się naśmiewać ze mnie? Ale tak na serio to jak ma na imię?
-Ja ci mówię prawdę. Zaprosił mnie.
-Że co?- wydarłam się
-Cicho, jeszcze ludzie sobie pomyślą, że jakaś wariatka. Tu już się wszyscy przyzwyczaili do tego.-przyłożył palec wskazujący do swoich ust, w znaku abym się trochę uciszyła.
-Dobrze! To dlatego miałam ubrać tą bluzę?-już mówiłam normalnym tonem.
-Yyy... Po części tak.-zawiesił się na chwilkę.
-Dobrze chodźmy.-miałam 1000 pytań na sekundę. Wiedziałam, że Marcin chodził z nim do klasy, ale mówił, że się nie trzymali tak blisko. Kilka minut później ustaliśmy przed tymi samymi drzwiami, w których Jaś zniknął wtedy, kiedy przyprowadziłam Aristona. Marcin zadzwonił dzwonkiem, a w drzwiach stanęła kobieta. Nie za stara, nie za młoda. Około 40, może nawet i mniej. Uśmiechnęła się do nas. Najwyraźniej już znała Marcina.
-Dzień dobry-powiedziałam
-Dzień dobry-odpowiedział.-Synku, goście przyszli-powiedziała głośno i wpuściła nas do domu. Nie wierzę, że jestem w domu Jasia. Muszę zaraz napisać do Nicol. Zdjęłam buty i ustawiłam je koło butów Marcina. Pani Dąbrowska spojrzała na mnie i się zaśmiała. Zapewne zobaczyła bluzę, że noszę bluzę jej syna. Marcin złapał mnie za rękę i zaczął iść w stronę brązowych, drewniannych drzwi. Po cichu je otworzył i weszliśmy do pokoju. Wszędzie były paczki, listy. No tak to JAN DĄBROWSKI. Stałam za Marcinem więc dopiero, kiedy się odsunął zobaczyłam Jasia, który siedział na fotelu gamingowym i coś majstrował przy mikrofonie i oświetleniu. Przygotowywał się do live'u. Podniósł oczy i nasze spojrzenia się spotkały. Ja spoglądałam na niego, a on na mnie.
------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo nic nie dodawałam, ale zawsze coś mi wypadło. Jest maj więc trzeba trochę poprawić oceny. Myślę, że będą od teraz dodawane jakoś systematycznie. Dziękuję za 1800 wyświetleń. Jesteście kochani. ♥
Pamiętaj !!!
Czytasz-Komentujesz
:3
Można zadawać mi tu pytania ==> http://ask.fm/Aneeeczkaaaa