poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 13

 -Mówiłam już ci. Widziałam go już 2 razy na dyskotece plus jeszcze to w parku i dzisiaj to razem 4 razy.

-I zachowywałaś się normalnie. Ja tak nie umiem. Jak go zobaczyłam nie mogłam nic powiedzieć, stałam jak słup soli.

 -A czym się tu stresować. Mam piszczeć. No chyba nie.

-Dobra pośpieszmy się, bo twoja mama będzie się niecierpliwiła.
*****************************

-Nie chcę, żebyś jechała.-szepnęłam na ucho Nicoli. Przytuliłam się do niej. Dziś odjeżdżała. Jej mam już czekała w samochodzie. 

-Ja też nie chcę wyjeżdżać, ale cóz-wzięła ręce do góry w znaku poddania.-To nie ja żądzę. Widzimy się po wakacjach.-na to pokiwałam głową.-A no i relacjonuj mi non stop jak tam z Marcinem.

-Okej. Codziennie będę dzwoniła.

No tak zapomniałam wspomnieć. Od dwóch dni jestem z Marcinem. Miał kilka dni wolnego no i jakoś się zbliżyliśmy do siebie. Na dyskotece kilka dni temu, ta dziewczyna to była Jagoda. Chce ona być nad miarę wszystkiego z Marcinem. Robi wszystko aby być jak najbliżej niego, ale najwyraźniej nie udaje jej się to. Kiedy chce coś zrobić coś dobrego wychodzi na odwrót. Marcin mówił, że od gimnazjum się w nim buja, nawet poszła do tego samego liceum co on. Gdy to mi opowiedział trochę odetchnęłam, bo naprawdę myślałam, że coś nas łączyło, ale po tym jak go zobaczyłam z Jagodą....
Nicola wsiadła do samochodu, a jej mama ruszyła samochodem. Pomachałam na do widzenia. Niedługo potem zniknęła mi z pola widzenia.

-Będziesz tęsknić za nią co? Ja już ci nie będę wystarczał.-podskoczyłam z przerażenia. Za mną stał Marcin.

-Boże... nie strasz mnie tak więcej. Mam na zawał zejść?

-Łał... takie ładne powitanie chłopaka.

-Już się nie czepiał.-ustałam na palcach i pocałowałam go w usta.

-No zaraz lepiej.-wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę domu.

-Gdzie dziś idziemy?-zapytałam, kiedy wchodziliśmy po schodach do mojego pokoju.

-A to jest niespodzianka.-zaśmiał się cwaniacko.

-Jak tam chcesz. Nie to nie .Nie idę zostaję w domu.-zaczęłam się z nim droczyć.

-Dowiesz się po drodze. A teraz się jakoś ładnie ubierz. Ja idę do domu, za pół godziny będę po ciebie.

-Ale ładnie, ładnie czy ładnie ale na luzie?

-Na luzie. Możesz brać tą bluzę.-wskazał palcem bluzę JDWEAR, która wisiała na wieszaku w otwartej szafie.

-Okejj...-trochę to dziwne.

-Dobra to się widzimy niebawem.-podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło.

-Tak. Pa.

Wybrałam czarną bluzkę na ramiączka, jeansy-dziś było dość zimno- oraz bluzę, którą mi nakazano dziś ubrać. Ubrałam się w ciuchy. Wyjęłam z szafy torebkę nie za dużą i włożyłam do niej portfel,telefon oraz chusteczki. Poszłam do łazienki. Ostatnio spodobał mi się trochę mocniejszy makijaż. To wszystko przez Nicolę, która mnie ostatnio ciągle malowała. Ona lubi mocne makijaże i jakoś się przyjęło, że też polubiłam. Wyjęłam telefon i zrobiłam sobie zdjęcie na Snapchata z podpisem: "Happy, but sad" oraz emotikonkę radosną i smutną. Zeszłam na parter. Zastałam mamę rozmawiającą z wujkiem.

-Ja wychodzę z Marcinem, nie wiem kiedy wrócę.

-Dobra, ale nie za późno. A jak już coś to zadzwoń, jak będziesz wracała do domu.

-Dobrze.-ubrałam czarne trampki, wzięłam torebkę i wyszłam. Kilka domów dalej mieszkał Marcin. Droga zajmowała niecałe 3 minuty. Byłam tylko 2 razy u niego w domu. Rodzice ciągle pracowali, choć mieli na utrzymanie tylko dom i samych siebie. Marcin już zarabiał na swoje wydatki, więc nie musiał bez przerwy prosić o pieniądze rodziców. Nie zdążyłam zadzwonić dzwonkiem, kiedy w drzwiach ukazał się Marcin.

-O już jesteś.-widocznie przestraszył się mnie,bo odskoczył.

-No, wyrobiłam się szybciej i przyszłam.-znowu wspięłam się na palce i pocałowałam go. Byłam trochę niska w porównaniu do niego. On też nie był bardzo wysoki, może o pół głowy ode mnie. Ale to jednak pół głowy, i muszę się trochę zawsze wspiąć.

-Okej to idziemy.- zamknął za sobą drzwi i wziął mnie za rękę. Kierowaliśmy się w stronę centrum.

-Miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.

-A no tak. Dowiesz się za jakieś 10 minut, kiedy będziemy na rynku.

-Ale ty dziś tajemniczy.-uśmiechnęłam się do niego i lekko uderzyłam w ramię.

Byliśmy na rynku, kiedy usłyszałam, że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz. Nicola.

-Sorki, możesz mnie na chwilkę zostawić samą?.-nie chciałam rozmawiać z nią przy Marcinie.

-Okej- Chłopak poszedł do parku, a ja zostałam na miejscu. Przejechałam palcem w stronę zielonej słuchawki.

-No hej! Coś się stało?-zapytałam

-Nie nic, tylko chciałam cię powiadomić, może już wiesz, ale Jaś ma za 20 minut live.

-Ooo... No teraz mnie nie ma w domu i prędko nie będę. Jestem z Marcinem na mieście.
 
-A no to nie przeszkadzam.-było trochę słychać w jej głosie zażenowanie.

-A co tam u ciebie? Już dojechaliście?

-Nie jeszcze mniej więcej pół godziny jazdy. Jakoś się trzymam. Okazało się, że będzie tam moja kuzynka, czyli nie będę się tak strasznie nudziła.

-O to miło. Dobra ja kończę pa.

-Pa, zadzwonię do ciebie jutro.

-Okej.-i rozłączyłam się.

Podeszłam do Marcina, który się rozsiadł na ławce w parku. W tym samym, w którym spotkałam po raz pierwszy Jasia.

-Jeszcze czeka nas wyprawa do sklepu.

-Dobrze. A miałeś mi powiedzieć dokąd idziemy.-nie mogłam już wytrzymać. Jestem bardzo ciekawska.

-Dobrze już ci mówię. Bo jak dłużej będę milczał to zaraz zaczniesz mnie bić. Idziemy na ala imprezę do kolegi. Znaczy się będzie tylko on, ja i ty.

-No to nie mogłeś tak od razu?

-No nie!-powiedział

Weszliśmy do sklepu. Głównie po kilka opakowań piwa i przekąsek: orzeszki, chipsy. Zapłaciliśmy i zaczęliśmy iść w stronę najwidoczniej domu kolegi Marcina.

-Jak ma na imię ten twój kolega?-zapytałam

-Jan.-odrzekł.

-Jak?-chyba mi się przesłyszało.

-Jan Dąbrowski. YouTuber.-stanęłam jak wryta.Spojrzałam na niego, a on się roześmiał.

-Hahaha śmieszne. Ładnie to tak się naśmiewać ze mnie? Ale tak na serio to jak ma na imię?

-Ja ci mówię prawdę. Zaprosił mnie.

-Że co?- wydarłam się

-Cicho, jeszcze ludzie sobie pomyślą, że jakaś wariatka. Tu już się wszyscy przyzwyczaili do tego.-przyłożył palec wskazujący do swoich ust, w znaku abym się trochę uciszyła.

-Dobrze! To dlatego miałam ubrać tą bluzę?-już mówiłam  normalnym tonem.

-Yyy... Po części tak.-zawiesił się na chwilkę.

-Dobrze chodźmy.-miałam 1000 pytań na sekundę. Wiedziałam, że Marcin chodził z nim do klasy, ale mówił, że się nie trzymali tak blisko. Kilka minut później ustaliśmy przed tymi samymi drzwiami, w których Jaś zniknął wtedy, kiedy przyprowadziłam Aristona. Marcin zadzwonił dzwonkiem, a w drzwiach stanęła kobieta. Nie za stara, nie za młoda. Około 40, może nawet i mniej. Uśmiechnęła się do nas. Najwyraźniej już znała Marcina.

-Dzień dobry-powiedziałam

-Dzień dobry-odpowiedział.-Synku, goście przyszli-powiedziała głośno i wpuściła nas do domu. Nie wierzę, że jestem w domu Jasia. Muszę zaraz napisać do Nicol. Zdjęłam buty i ustawiłam je koło butów Marcina. Pani Dąbrowska spojrzała na mnie i się zaśmiała. Zapewne zobaczyła bluzę, że noszę bluzę jej syna. Marcin złapał mnie za rękę i zaczął iść w stronę brązowych, drewniannych drzwi. Po cichu je otworzył i weszliśmy do pokoju. Wszędzie były paczki, listy. No tak to JAN DĄBROWSKI. Stałam za Marcinem więc dopiero, kiedy się odsunął zobaczyłam Jasia, który siedział na fotelu gamingowym i coś majstrował przy mikrofonie i oświetleniu. Przygotowywał się do live'u. Podniósł oczy i nasze spojrzenia się spotkały. Ja spoglądałam na niego, a on na mnie.

------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że długo  nic nie dodawałam, ale zawsze coś mi wypadło. Jest maj więc trzeba trochę poprawić oceny. Myślę, że będą od teraz dodawane jakoś systematycznie. Dziękuję za 1800 wyświetleń. Jesteście kochani. ♥

Pamiętaj !!!

Czytasz-Komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz