Ledwo się doczłapałam do łazienki. Z trudem utrzymywałam się na nogach gdy myłam zęby. Gdy wreszcie leżałam w łóżku włączyłam telefon. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ogarnął mnie mrok, kiedy sprawdzałam Instagrama. Ostatnie co pamiętałam to zdjęcie koleżanki z klasy.*************************************
Obudziły mnie ptaki, które śpiewały na dworze. Wstałam i przetarłam oczy. Podeszłam do drzwi balkonowych i zauważyłam, że ktoś je rano chyba musiał uchylić. Wyszłam na dwór i wzięłam duży wdech świeżego powietrza. Zapowiadał się ładny dzień. Wróciłam do środka. Poszłam do pokoju, zabrałam ręcznik oraz rzeczy i poszłam wziąć szybki prysznic. Po drodze zahaczyłam o pokój Nicoli. Bezszelestnie otworzyłam drzwi i zerknęłam na łóżko. Nicol spała. No tak jest godzina 10. Nawet sama się dziwię, że tak szybko się obudziłam.
Zeszłam na parter. Weszłam do kuchni i zauważyłam tylko kartkę zawieszoną na drzwiach.
"Ciocia jest w pracy, wujek również. Ja z tatą poszliśmy na zakupy. Będziemy przed 12. Kocham Mama ♥"
Zgniotłam kartkę w kulkę i wyrzuciłam ją do kosza. Włączyłam radio, leciały letnie hity. Zaczęłam podśpiewywać, kiedy robiłam sobie śniadanie. Tosty z dżemem oraz nutellą do tego szklanka soku wieloowocowego oraz jogurt o smaku brzoskwiniowym.
Gdy zjadłam pomyłam po sobie i wyjęłam z kieszeni telefon. Nie zdążyłam go włączyć, kiedy usłyszałam stąpanie po schodach. Widocznie Nicola się obudziła.
-Hej!-powiedziała przeciągając się. Jeszcze była w piżamach czyli dopiero co wstała. Ogarnęła tylko włosy, które związała w luźny kucyk.
-Hej!
-Jadłaś już?
-Tak, przed chwilą skończyłam.
-A ok.-wyciągnęła z szafki płatki, które wsypała do miski po czym zalała je mlekiem.
-Co dziś robimy?- zapytałam ją po chwili ciszy.
-Nie wiem. Może po obiedzie pójdziemy na plażę?
-Dobra.
-A co dziś masz taki humorek?-spojrzała na mnie tak, jakby chciała mnie przejrzeć na wylot.
-Sama nie wiem. Po prostu nie chce mi się gadać i tyle.
-Może to dlatego, że zauważyłaś jak Marcin tańczy z inną?
-Nie, to nie od tego. Ale smutki odstawiamy na bok, bo za kilka dni jedziesz i już cię tu nie będzie. Widzę jak się będę tu nudziła.
-Chyba aż tak strasznie nie będzie. Masz Marcina, rodziców, ciocię i wujka. A co ja mam powiedzieć?
-Pamiętaj, że będziesz mogła do mnie dzwonić o każdej porze.-nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła.
Rodzice przyjechali pół godziny później.
-Jesteśmy!-krzyknęła mama. Nawet na piętrze było ją słychać. Pakowaliśmy właśnie rzeczy na plażę. Zostało tylko nam zabrać coś do picia oraz jakąś przekąskę. Zeszłyśmy do kuchni. Opowiedzieliśmy co będziemy dziś robiły.
-To, o której idziecie?-spytała mama, która rozpakowywała zakupy.
-Chcieliśmy iść po obiedzie ale jest już teraz ładnie, więc teraz pójdziemy. Tylko zabierzemy jakiś sok i coś do przegryzienia. Obiadu nam nie zostawiaj zjemy coś na mieście.
-Dobrze. Tylko żebyście nie za późno były w domu. A i pamiętajcie: Nie siedźcie zbyt długo na słońcu, bo się spieczecie i będziecie mi tu piszczały.
-Dobrze.-zabrałyśmy z kuchni sok oraz orzeszki w cebulkowej panierce.
Przebrałyśmy się od razu w kąpielówki a na nie założyłam ciuchy. Lekką spódniczkę oraz bluzkę z gołymi plecami. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Zabrałam jeszcze po drodze okulary przeciw słoneczne.
Plaża była piękna. Gorący piasek oraz ciepłe jezioro. Dla mnie raj. Rozłożyłyśmy się dość daleko od wody, bo było bardzo dużo ludzi. Pobiegłyśmy do wody. Trochę popływałyśmy po czym poszliśmy do naszych ręczników. Założyłam okulary i położyłam się. Po 20 minutach się przewróciłam się na brzuch. Opaliłam się trochę. Nawet równomiernie.
Całe 4 godziny byłyśmy na plaży po czym spakowałyśmy się i poszłyśmy w kierunku pierwszej lepszej pizzeri. Dopiero teraz zaczęłam odczuwać głód. Lekkie śniadanie o godzinie 11 a jest godzina 16:30- trochę długo. Zamówiłyśmy jedną średnią pizzę hawajską. Zjadłyśmy ją w błyskawicznym tępie.
-Idziemy jeszcze na lody?-zapytała Nicola kiedy zauważyła po przeciwnej stronie lodziarnię.
-Możemy iść!
Kupiliśmy duże lody kręcone. Usiadłyśmy na ławce w cieniu. Gdy już prawie skończyłam jeść podbiegł do nas jakiś pies.
-Ooo... Gdzie masz pana ? -pogłaskałam go. Pies usiadł i zaczął na nas patrzyć.-Z skądś znam tego psa...-szepnęłam
-Coś mówiłaś?- spojrzała na mnie Nicola pytająco.
-Tak. Z skądś znam tego psa.
-Co?-chwilkę się zastanawiałam i krzyknęłam:-Ari!-pies spojrzał na mnie i wstał. Tak to musiał być on-pies Jasia. Ale gdzie jest właściciel. Może mu uciekł.
-No tak! Ariston.-Nicola też dopiero zebrała wszystkie fakty.
-Chodź zaprowadzimy go do pana.-spojrzałam na psa.
Wstałam i zagwizdałam aby szedł za mną. Pies był posłuszny bo po usłyszeniu gwizdania wstał i szedł za mną. Czasami musiałam go ciągnąć za obrożę, bo się sprzeciwiał. Doszliśmy pod adres, który ja uznawałam za adres Jasia.- Dobra a teraz strzelaj który dom, mieszkanie itp.- zaśmiałam się do Nicoli. Stanęłyśmy obok poczty. Usiadłyśmy na ławce i czekałyśmy. Może Pan psa wyjdzie go szukać, a jeżeli go szuka to powinien wrócić niedługo do domu.
-Może zadzwonię do twojej mamy i powiem, że będziemy trochę później, bo byliśmy trochę dłużej na plaży i idziemy teraz na pizzę?
-Dobrze może zadzwonić.-Nicola szybko wybrała numer mamy i zadzwoniła. Mama zrozumiała i się nie kłóciła. Pies siedział obok mnie przy ławce. czekał cierpliwie na mój znak. Po 10 minutach zza rogu po drugiej stronie ulicy wyłonił się Jan. Widać było, że był przygnębiony, że nie znalazł swojego pupila. Pociągnęłam przyjaciółkę za rękę a psa zawołałam. Przebiegłyśmy przez ulicę. Jaś szedł przed nami, nic nie zauważył. Złapałam psa za smycz aby mi nie uciekł i przyspieszłam kroku. Na szczęście chłopak się tak ociągał, że szybko go dogoniłyśmy.
-Jaś!-zawołałam, chłopak mozolnie się odwrócił, ale kiedy spostrzegł, że trzymam za obrożę Ariego, podbiegł do nas.
-Piesku, gdzie ty byłeś.-przyklękł i pogłaskał psa.Zapiął obrożę na smyczy i się podniósł.-Dziękuję, że go przyprowdziłyście. Zerwał mi się ze smyczy bo zobaczył jakiegoś kota. Gdzie on był?
-Znalazłyśmy go na rynku. Rozpoznałam go i przyprowadziłam. Nie wiedziałam gdzie dokładnie mieszkasz, więc czekałyśmy na ciebie.
-Naprawdę dziękuję!!- spojrzał na mnie jeszcze raz i się uśmiechnął.-Znowu się widzimy!-zaśmiał się.
-Tak. Najwyraźniej mamy podobne ścieżki.-również się zaśmiałam.
-Jak mogę się wam odwdzięczyć, gdyby nie wy nie wiem czy bym go znalazł.
-Naprawdę. Nie ma o czym rozmawiać.
-Jeszcze raz dziękuję!-uśmiechnął się odwrócił się i poszedł w kierunku domu.
My również poszłyśmy w swoim kierunku. Jeszcze się odwróciłam i spojrzałam w kierunku Jasia, wchodził właśnie do domu.
-Że co ja usłyszałam?- Nicola nadal była zszokowana.
-Ale co?
-No poczekaj zacytuję: "Znowu się widzimy" ?
-Mówiła już ci. Widziałam go już 2 razy na dyskotece plus jeszcze to w parku i dzisiaj to razem 4 razy.
-I zachowywałaś się normalnie. Ja tak nie umiem. Jak go zobaczyłam nie mogłam nic powiedzieć, stałam jak słup soli.
-A czym się tu stresować. Mam piszczeć. No chyba nie.
-Dobra pośpieszmy się, bo twoja mama będzie się niecierpliwiła.
------------------------------------------------------
Dziękuję Wam, że czytacie te wypociny. xd Wiem, że często powtarzam wyrazy ale przyznam się, że nie jestem jakaś dobra z polskiego. :) Ale dziękuję, że choć się powtarzam, czytacie to (naprawdę daje to motywacje). 8)
Dobiło mi prawie 1600 wyświetleń. Ogromnie dziękuję. Kocham was *.* <3
Pamiętaj !!!
Czytasz-Komentujesz
:3
Można zadawać mi tu pytania ==> http://ask.fm/Aneeeczkaaaa
Dziękuję Wam, że czytacie te wypociny. xd Wiem, że często powtarzam wyrazy ale przyznam się, że nie jestem jakaś dobra z polskiego. :) Ale dziękuję, że choć się powtarzam, czytacie to (naprawdę daje to motywacje). 8)
Dobiło mi prawie 1600 wyświetleń. Ogromnie dziękuję. Kocham was *.* <3
Pamiętaj !!!
Czytasz-Komentujesz
:3
Można zadawać mi tu pytania ==> http://ask.fm/Aneeeczkaaaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz