piątek, 31 lipca 2015

Rozdział 19

-To do zobaczenia!
-Do zobaczenia- powiedział cicho.
Wysiadłam ze samochodu i skierowałam się w kierunku sklepu spożywczego. Kupiłam płatki śniadaniowe, kilka jogurtów, mleko, ciastka oraz lody. Wieczorem zrobię sobie wieczór filmowy.

*****************************************

Doszłam do domu wykończona. Dawno nie chodziłam tak dużo. Gdy był rok szkolny to umawiałam się z koleżankami po szkole i jeździliśmy rowerami, biegaliśmy. Tutaj tego nie robiłam. Postanowiłam, że od jutra będę biegała. Trzeba trzymać formę. Pociągnęłam za klamkę. Nic. Czyżby cioci nie było? Byłam zdziwiona, bo miała być. Nagle mi się przypomniało, że ciocia coś wspominała o tym, że jedzie na zakupy, bo musi kupić coś tam do domu. Wrzuciłam lody do zamrażarki, jogurty oraz mleko do lodówki, a płatki do szafki razem z ciastkami. Pobiegłam na górę. Przebrałam się i zmyłam makijaż. Włączyłam szybko laptopa i zeszłam na dół po sok. Upalny dzień, więc pić się chce. Wczołgałam się na piętro i usiadłam wygodnie na łóżku biorąc laptop na kolana. Pierwsze co to trzeba było sprawdzić Facebook'a. Nagle wyskoczyło mi okienko, że ktoś do mnie napisał. Otworzyłam pocztę i zobaczyłam kto do mnie pisał. Marcin. Teraz to się odzywa do swojej dziewczyny. Chyba sobie przypomniał, że ją ma. Nie wiedziałam co się z nim stało. Gdy zobaczyłam go pierwszy raz był inny. Miły, troskliwy, nigdy bym nie pomyślała, że tak się zmieni w kilka dni. Nadal go bardzo lubiłam, ale nie wiem czy to wystarczało na to aby był moim chłopakiem. Kliknęłam i odczytałam wiadomość:
"Hej kotku! Przepraszam, że tak długo się nie odzywałem ale telefon mi się popsuł a internetu nie miałem. Dopiero dziś mi uszykowali. Mogę dziś do ciebie wieczorem przyjść? Byłem dzisiaj rano ale powiedzieli mi, że wyszłaś i wrócisz późno."
Nie wiedziałam co odpisać. Miałam mętlik w głowie. Chwilę temu mówiłam, że nie wiem czy chcę być z nim, ale jeżeli to prawda, że miał telefon popsuty to może mnie nadal kocha. Odpisałam :
"Ok"
nic więcej żadnych znaków interpunkcyjnych, żadnych minek. Tylko te jedno słowo.
Włączyłam muzykę i tak się zapatrzyłam w laptop, że straciłam poczucie czasu. Przerwał moje zamyślenie dzwonek do drzwi. Spojrzałam kątem oka na godzinę : 17:56 i zbiegłam na dół. Ciocia i wujek oglądali telewizję. Ciocia prawie wstawała,ale ja byłam już na schodach, więc się domyśliła, że to do mnie. Otworzyłam drzwi i wpuściłam do środka Marcina.
Chłopak przywitał się z moją rodziną i poszedł w kierunku schodów. Ja za nim. Gdy byliśmy już w pokoju, dopiero się odezwał:

- Przepraszam.- powiedział po czym przyciągnął mnie do siebie i wpił mi się w usta. Przez chwilę nic nie robiłam, ale jego ciepłe wargi stykały moje, więc się poddałam. Zarzuciłam ręce na jego szyję i odwzajemniłam pocałunek.

-Tęskniłem- wyszeptał po chwili

-Ja też- oderwaliśmy się od siebie. Chłopak położył się na łóżku.

-Co dziś robimy?

-No ja miałam obejrzeć jakiś film

-Dla mnie bomba.

-To ty znajdź jakiś, ale nie horror, a ja idę po coś do jedzenia

-Okej

Zeszłam na dół. Wyjęłam tacę z szafki i postawiłam na stole. Zabrałam pucharki oraz szklanki. Wyjęłam z zamrażarki lody oraz sok z lodówki. Poszukałam łyżeczki. I na koniec wyciągnęłam ciastka. Po czym poukładałam to na tacy i skierowałam się do pokoju. Położyłam tacę na szafce obok łóżka. Zdążyłam już zauważyć, że mina Marcina jest niemrawa.

-Co się stało?-zapytałam

-Może ty mi wytłumaczysz co się stało?- no nie było tak pięknie i znowu coś się spieprzyło. Chłopak odwrócił laptop w moim kierunku i wskazał palcem. Podeszłam bliżej i przyjrzałam się. Cholera. Zapomniałam się wylogować z Fejsa. Marcin zobaczył zdjęcie, które Jasiek przed chwilą dodał. Byłam na nim. Przeczytałam opis:
"Kochani razem z ekipą robimy już przygotowania do biwaku. Jeżeli ktoś jeszcze się nie zapisał, a by chciał jechać tu ma linka"

-Czemu nic mi nie powiedziałaś, że pomagasz temu frajerowi, a może już chłopakowi?

-Co nie?- byłam już wściekła na niego. Jak on mógł nawet o czymś takim pomyśleć- Pomagam mu, bo się zgłosiłam na ochotnika. Nie powiedziałam ci, bo nie mogłam się do ciebie dodzwonić.

-To dlatego cię rano nie było!- Marcin wstał i patrzył na mnie z góry. Zauważyłam kątem oka, że ma ściśnięte pięści. 

-Tak dlatego, ale nie musisz być zazdrosny. Tylko ciebie kocham. Jasiek jest tylko moim przyjacielem.

-O już przyjacielem! Jeszcze kilka dni temu wcale go nie znałaś! Mogłem lepiej iść sam na ten melanż do niego.

-Co ty opowiadasz Marcin? Nie znasz wszystkich faktów!-położyłam ręce na jego ramionach mając nadzieję, że się uspokoi. Chyba poskutkowało, bo chwilę później jego mięśnie były już normalne

-Przepraszam. Ostatnio coś mam ataki furii. Chyba jest to związane z tym, że mnie wywalili z pracy i nie znalazłem jeszcze innej.

-Spokojnie dasz sobie radę. Jesteś mądry, na pewno coś wymyślisz. A teraz szukaj jakiegoś filmu.
Marcin znalazł jakiś film i zaczęliśmy go oglądać zjadając smakołyki. Pod koniec filmu zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz:
Jasiek? No w lepszym momencie nie może do mnie dzwonić.

-Sorki, muszę odebrać- szepnęłam

-Jasne!

Wyszłam na balkon i odebrałam.

-Tak?

-Hej. Możemy się spotkać pojutrze o tej samej porze w tym samym miejscu?

-Ymm.... Jasne, a o co chodzi?

-No wiesz trzeba już będzie trochę się przygotowywać! Dzisiaj jest 21 za 14 dni biwak, trzeba się już przygotowywać!

-A, tak. Oczywiście! Ale gdzieś jedziemy? Czy tutaj? W mieście?

-Jedziemy tam, gdzie dzisiaj. Będzie jeszcze Filip i Kisielek

-Co? Znaczy tak do zobaczenia. Jak będziesz coś chciał dzwoń!

-Jasne. To... Na razie!

-Tak! Pa!

No nie wierzę poznam Smava i Kiśla. Aaaa.... Stałam zapatrzona w jeden punkt. Po chwili weszłam z powrotem do pokoju, kładąc się na tym samym miejscu co ostatnio

-Coś ważnego?- zapytał Marcin

-Nie nic! Koleżanka dzwoniła.- I co ja miałam mu powiedzieć? Musiałam skłamać! Gdybym powiedziała, że to Janek dzwonił znowu wpadł by w furię. 

-A okej! Ja już się będę powoli zbierał!

-Ale jeszcze nie skończył się film!

-Tak wiem. Przepraszam, muszę już iść! Do zobaczenia niebawem.- pocałował mnie i wyszedł

-Pa- powiedziałam stłumionym głosem.


--------------------------------------------------------------------------------------------

Pamiętaj !!!


Czytasz-Komentujesz
:3



Daje to wielką motywację do pisania!!

czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 18

-Ale tu pięknie!- powiedziałam cicho, ale Jasiu chyba to usłyszał, bo odpowiedział:

-Tak, dlatego właśnie te miejsce wybrałem. Mój wujek mieszka o tam - wskazał palcem dom z innymi budynkami gospodarczymi po prawej stronie. Prawie go było nie widać.

-Po prostu idealne miejsce- nadal nie mogłam wyjść z zachwytu. Odwróciłam głowę w stronę Jasia, który stał niedaleko mnie. Nasze spojrzenie się skrzyżowało.

*************************************
-Chyba twoja ekipa przyjechała- odwróciłam głowę i wskazałam na samochód, który właśnie wjechał na łąkę. 
-Yhmm...- ze samochodu wysiadł tylko mężczyzna około lat pięćdziesięciu.
-Ktoś jeszcze przyjedzie?
-Nie będziemy tylko my. Dzisiaj chciałem tylko zobaczyć miejsce i mniej więcej ogarnąć jak to będzie wyglądało. Wujek miał tylko przyjechać i pogadać ze mną w sprawie daty.
-A okej.- wujek Jasia szedł w naszą stroną
-Uuu jak ja cię dawno nie widziałem-krzyknął z odległości 2 metrów od nas mężczyzna. Jasiu nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się odsłaniając białe zęby. Gdy już wreszcie był obok nas Janek zaczął:
-Wujku poznaj Anie, moją...- nie zdążył powiedzieć, bo krewny wtrącił
-Dziewczynę? Nie wiedziałem, że masz dziewczynę.- stałam jak wryta, nie mogłam nic powiedzieć, chciałam zaprzeczyć ale nie mogłam nic z siebie wydusić
-Nie, nie jest moją dziewczyną- odezwał się Janek. Mężczyzna został zbity z tropu, nie wiedział chyba co na to odpowiedzieć
-Au, przepraszam- spojrzał na mnie
-Nie, nic się nie stało- odpowiedziałam
-No dobra to kiedy macie zamiar zrobić tą imprezę?
-Nie imprezę tylko biwak kilkudniowy-zaczął Jaś- Jest tak na początku Sierpnia, pierwsza tura jest od 4 do 7 czyli 4 dni dla osób od 12-14 roku życia. Druga tura jest od 10 do 16 dla starszych. Od 15 lat wzwyż.
 Dowiedziałam się również, że już prawie połowa biletów jest wyprzedana. Mam być na obu turach, choć powinnam tylko na tej drugiej, ale, że mam skończone osiemnaście lat to mam zostać jednym z opiekunów. Pierwsza tura ma liczyć 35 dzieci, a druga już 40,bo starsi, więc też łatwiejsi, chyba, do ogarnięcia.
Jasiu wyciągnął koc ze samochodu i rozłożył go na trawie. Usiedliśmy, dalej ciągnąc rozmowę o biwaku. Było bardzo miło. Po jakiejś godzinie wujek Jasia już odjechał.
-Też już jedziemy?- zapytał chłopak
-Jak chcesz.-odpowiedziałam
-To od ciebie zależy, ja mogę zostać, tylko uprzedzam muszę być w domu o godzinie 12.- wyjęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na wyświetlacz.
-Jest 11:13 więc możemy się powoli zbierać.- wstałam i pomogłam Jasiowi zebrać koc piknikowy po czy spakował on go do bagażnika. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Chłopak przekręcił kluczyki w stacyjce i wcisnął pedał gazu wprawiając samochód w ruch. Po kilku minutach jazdy zapytał:
-A jak tam Marcin? Mocno się wkurzył ostatnio po tym jak wyszedłem?
-Nie rozmawiałeś z nim?- byłam zaskoczona, obiecał mi Marcin, że z nim porozmawia.
-Nie, nie dzwonił do mnie. Nie dostałem też żadnego SMS'a
-Obiecał mi, że z tobą porozmawia.- miałam 1000 myśli na minutę. Dlaczego nie zadzwonił? Dlaczego mnie nie posłuchał? Czemu mnie okłamał mówiąc, że do niego dzwonił? Jasiu spojrzał na mnie i dostrzegł, że coś jest nie tak
-Wszystko okej?
-Tak. Tylko mnie dziwi to, że powiedział mi, że do ciebie dzwonił i się pogodziliście.- zaczęłam- Po tym jak wyszedłeś rozmawialiśmy, ale bardzo krótko. Wylano go z pracy, dlatego był tak bardzo zły. Gdy spytałam dlaczego odpowiedział mi, że czasami się spóźniał i wreszcie szef tego nie wytrzymał i go zwolnił. Zastanawiam się dlaczego się spóźniał. Gdy wychodziliśmy gdzieś razem to albo zazwyczaj po południu albo prędkim wieczorem. Wracaliśmy z imprez też prędko, bo zawsze mówił, że ma rano do pracy.- przestałam na chwilę mówić, musiałam zebrać myśli. Po dłuższej chwili dodałam- Mogę cię o coś spytać?- spojrzałam w kierunku Jasia. Chłopak też się odwrócił i spojrzał na mnie. Prawdo podobnie dostrzegł, że coś mnie trapi, bo nagle jego uśmieszek zniknął z twarzy.
-Wal śmiało.
-Już od kilku dni Marcin się do mnie nie odzywa. Nie dzwoni, nie pisze. Kompletnie nie ma dla mnie czasu. Wiem, że nie ma pracy, a gdy idę do jego domu to go wiecznie nie ma. Może ty coś wiesz czego ja nie wiem?
Janek przez chwilę rozmyślał po czy dodał:
-Nie, od tamtej pory nie mam z nim kontaktu.
-A dobra. Jak coś nie było tematu. Nie chcę aby dowiedział się o tej rozmowie Marcin, bo się kompletnie wkurzy.
-Luz, to zostanie między nami. Nikomu nic nie powiem.
 Dojechaliśmy tak w ciszy do centrum. Grała tylko muzyka w tle. 
-Podwieźć cię do domu?
-Nie chętnie się przejdę. Możesz mnie zostawić gdzieś koło runku.
-Jak chcesz.- chłopak przerzucił bieg i skręcił w lewo w kierunku runku. Po minucie zatrzymał się na parkingu koło piekarni.
-Jak coś będziesz chciał, to dzwoń!
-Jasne!
-To do zobaczenia!
-Do zobaczenia- powiedział cicho.
Wysiadłam ze samochodu i skierowałam się w kierunku sklepu spożywczego. Kupiłam płatki śniadaniowe, kilka jogurtów, mleko, ciastka oraz lody. Wieczorem zrobię sobie wieczór filmowy.

---------------------------------------------------------------------
Przepraszam was, że długo nie było postu, ale byłam na wakacjach, a prędzej nie zdążyłam nic napisać.
 I jeszcze raz dziękuję wam bardzo za to, że jesteście. Jesteście niesamowici. Bez was by tego nie było <3 <3

Pamiętaj !!!



Czytasz-Komentujesz

:3


Daje to wielką motywację do pisania!!

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 17

Wtem nagle do domu wszedł Marcin, może chciał mi zrobić niespodziankę, że skończył prędzej i możemy gdzieś wyjść, a on zobaczył jak siedzę z Jasiem w kuchni i się dobrze bawię. Z miny Marcina można było dość dużo odczytać. Na przykład to, że jest zdziwiony, jak i wściekły. Ja z Jasiem spoglądaliśmy na niego zbici. Nie wiedzieliśmy co mamy mu powiedzieć. Nic się nie wydarzyło, ale nie wiadomo co sobie pomyślał Marcin. 

**********************************

-Hej...- powiedziałam przeciągle

-Cześć.

-Jasiu przyszedł do mnie aby dać nam bilety na biwak, który organizuje.- zaczęłam po krótkiej chwili ciszy

-A. A nie mógł do mnie tego zanieść? Nie żeby coś, ale to dziwnie wygląda jak mój przyjaciel przychodzi do mojej dziewczyny...

-Przyniosłem jej bilety, bo nie mogłem się do ciebie dodzwonić. A w ogóle spotkałem Anie w bibliotece, więc jej dałem.- wtrącił się Jaś

-Ale to mogłeś jej dać tam, a nie do domu zaraz przychodzić.- chłopacy posyłali sobie wrogie spojrzenia

-Dobra, hej przestańcie się kłócić! Nic się tutaj nie stało. Jasiek przyniósł mi tylko bilety. Nie mogłam go poczęstować sokiem?- wstałam z krzesła i podeszłam bliżej Marcina. Chłopak nic na to nie odpowiedział.- Jasiu chyba już na ciebie pora.

-Tak, już idę. Do zobaczenia! - wstał i wyszedł

-I nie chcę cię tu widzieć więcej!- krzyknął Marcin, kiedy ten był już za progiem domu.

-Spokojnie! - odchrząknęłam 

-Wiesz nie myślałem, że taka jesteś, że puścisz się z pierwszym lepszym kiedy ja już nie będę ci wystarczał.

-Co ty gadasz do cholery!? Mówię ci już to 3 raz: Przyniósł mi tylko bilety, a ja go poczęstowałam sokiem, bo jest upalnie na dworze.- Marcin patrzył w moje oczy, szukając w nim cienia niepewności moich słów.

-Dobra, przepraszam. Poniosło mnie. Chciałem ci zrobić niespodziankę, a zrobiłem awanturę  o byle co. Po prostu mam dziś zły dzień.

-A co się stało!- Usiedliśmy na krzesłach przy stole

-Wylali mnie z pracy!- powiedział cicho, że ledwo usłyszałam

-Co?- nie mogłam w to uwierzyć

-Wylali mnie!- krzyknął na cały głos

-Ale czemu?

-Bo się spóźniłem do pracy. I to bardzo.

-Ale...- chciałam jeszcze o coś zapytać, ale ten wysłał mi niemiłe spojrzenie.

-Spóźniłem się już 4 raz do pracy. Mam na 8 ale się jakoś nie wyrabiam. Na początku szef przymykał na to oko ale dziś powiedział, że to już koniec, że nie chce mieć takiego spóźnialskiego pracownika.

-Co za świnia!- nic na to nie odpowiedział, ale po jego minie wywnioskowałam, że coś przede mną ukrywa. W ogóle od ostatniego czasu- czyli od imprezy u Jaśka- odsunął się troszkę ode mnie. Coraz mnie spędzam z nim czasu.

Siedzieliśmy większość czasu cicho. Nikt nic nie mówił. Ja już zaczynałam się bawić szklanką.

-Pora też na mnie.

-Już idziesz?-zapytałam

-Tak!

-A, zadzwoń do Jasia i go przeproś. Proszę! - w tym momencie zrobiłam oczy szczeniaczka i podeszłam do Marcina aby się z nim pożegnać.

-Dobra!- powiedział po chwili namysłu i bez pożegnania wyszedł.

"Że co?"- pomyślałam sobie. Nawet nie dał mi buziaka na do widzenia, no...

**3 dni później**

Coraz częściej myślałam nad tym, dlaczego z nim jeszcze jestem. Kompletnie nie ma dla mnie czasu. Widziałam go ostatni raz przedwczoraj. Wiem, i to na 100%, że nie znalazł żadnej pracy. No chyba, że coś się zmieniło od wtedy, kiedy rozmawialiśmy przez telefon wczoraj wieczorem. Mieszka prawie 5 minut ode mnie, a nawet czasu nie ma aby wpaść na chwilę do dziewczyny. 
 Dzisiaj idę pierwszy raz do mojej "pracy". A pracą nazywam pomoc Jasiowi przy organizacji tego biwaku. Mamy się spotkać na rynku, bliżej jego domu. Razem pojedziemy na tą całą łąkę gdzie będzie impreza. 
 Wstałam o godzinie 7:30. Wzięłam szybki prysznic i z uśmiechem na twarzy zeszłam w szlafroku i ręczniku na głowie do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Ciocia właśnie zbierała się do pracy. A wujek jeszcze spał, bo wrócił właśnie z nocki.

-Dzień dobry!- powiedziałam wchodząc do kuchni

-Dzień dobry. Co tak prędko dziś wstałaś?

-Idę pomóc Jasiowi przy organizacji biwaku.- wyjęłam z szafki płatki i miskę oraz mleko z lodówki.

-Jakiemu Jasiowi?

-Koledze Marcina. Poprosił mnie o to.- ciocia posłała mi pytające spojrzenie

-Ahaa... dobrze więcej już nic nie mówię- puściła mi oczko i wyszła z kuchni- Do zobaczenia. A wrócisz dziś na noc?

-Ciociu!!

-Dobrze już idę pa... -po chwili usłyszałam tylko zamykanie drzwi oraz odpalanie samochodu.
Zrobiło się cicho i pusto. Tak jak zwykle. Nie wiem czemu jeszcze tu jestem. Chciałam jechać do domu razem z rodzicami, ale mama powiedziała, że mam zostać i kropka. Nie rozumiem tego ale...
Zjadłam śniadanie, ubrałam się, uczesałam i nałożyłam makijaż, po czym zeszłam na dół. Napisałam liścik wujkowi, na wypadek gdyby obudził się przed przyjazdem cioci z pracy. Wciągnęłam czarne trampki, które dobrze współgrają z białą bluzką i czarnymi spodenkami. Wyszłam zamykając za sobą drzwi na klucz.
 Po 15 minutach wolnego marszu doszłam do wyznaczonego przez Jasia miejsca, gdzie ma mnie zabrać. Usiadłam na ławkę w parku i czekałam aż chłopak przyjedzie samochodem. Długo nie musiałam czekać, bo kilka minut później przed parkiem zaparkował czarny samochód. Nie znam się na markach, więc nie wiem jakiego jest rodzaju. Samochód w rzeczy samej był bardzo ładny. Szyba od strony pasażera powoli się osunęła na dół. Jasiu spojrzał w moją stronę i kiwnął żebym przyszła. Wstałam i szybkim krokiem doszłam do samochodu. Pociągnęłam za klamkę i weszłam do środka, witając się równocześnie. Zapięłam pasy i spojrzałam w stronę Jasia. Siedział wyprostowany z lewą ręką na kierownicy a prawą na biegach. Był zapatrzony na ulicę.

-Jest już tam twoja ekipa?- zapytałam

-Tak powinni już tam być i czekać na mnie- spojrzał na mnie przelotnie

Zdążyliśmy wymienić się jeszcze kilkoma zdaniami zanim dojechaliśmy do celu. Wyszłam z samochodu i obkręciłam się o 360 stopni. Miejsce było niesamowite. Przede mną rozciągała się dość obszerna łąka. Daleko po prawej stronie rozciągał się las, po przeciwnej stronie znajdowały się pola, które teraz mieniły się powoli złotem. Prowadziła tu tylko jedna droga. Droga polna. Nie umiem tego wyrazić jak było tu pięknie. Trawa była nie za wysoka, bardzo intensywna.

-Ale tu pięknie!- powiedziałam cicho, ale Jasiu chyba to usłyszał, bo odpowiedział:

-Tak, dlatego właśnie te miejsce wybrałem. Mój wujek mieszka o tam - wskazał palcem dom z innymi budynkami gospodarczymi po prawej stronie. Prawie go było nie widać.

-Po prostu idealne miejsce- nadal nie mogłam wyjść z zachwytu. Odwróciłam głowę w stronę Jasia, który stał niedaleko mnie. Nasze spojrzenie się skrzyżowało.


---------------------------------------------------------------------
Dziękuję wam za to, że jesteście. Jesteście niesamowici <3

Pamiętaj !!!
Czytasz-Komentujesz
:3


Daje wielką motywację do pisania!