Wzięłam godzinną relaksującą kąpiel. Przed snem włączyłam pierwszy lepszy film. Gdy spojrzałam na wyświetlacz telefonu: godzina 22:47, brak wiadomości. Marcin dziś do mnie nawet nie wysłał SMS'a. "Oj grabi sobie, grabi!"- pomyślałam. Wyłączyłam laptopa i poszłam spać!
Zapowiadał się piękny dzień. Słońce wisiało już wysoko kiedy wychodziłam z domu z torbą. Jasiek czekał z chłopakami przed domem. Zauważyłam przez szybę, że z tyłu również siedzi Thor. Po chwili jednak przypomniałam sobie, że coś tak Janek wspominał o tym. Znaczy się, wiedziałam, że będzie na biwaku, ale kompletnie o tym zapomniałam. Kiślu wyszedł po mnie i wziął ode mnie torbę po czym wrzucił ją do bagażnika. Usiadłam koło kierowcy. Zawsze tam siadałam, nawet jak jechali z nami chłopacy.
-Hej!-przywitałam się
-Cześć!- odpowiedział mi chór przywitań
-Jak tam humorki? Dopisują?- samochód ruszył
-Oczywiście!- odrzekł szybko Rafał. Do niego nie było te pytanie, bo on zawsze jest w świetnym humorze i rozwesela wszystkich.
-A, Ania!- odwróciłam się i wyciągnęłam rękę w stronę Thora
-Stasiu!- odrzekł i odwzajemnił uścisk dłoni
Atmosfera w samochodzie była luźna. Chyba nie przejmowali się zbytnio tym biwakiem. Mi serce tak waliło, jakby chciało właśnie wyskoczyć. Po kilkunastu minutach dojechaliśmy. Mieliśmy 3 godziny na to aby dokończyć niektóre rzeczy przed przyjazdem. Ja z Filipem i Rafałem zajęliśmy się znoszeniem materaców do namiotów. Namioty były dość duże, bo w jednym mieściły się 4 osoby. W środku znajdowały takie małe przegrody, gdzie mieścił się jeden materac, chodziło o to aby każdy miał trochę prywatności. Jasiu, Filip, Rafał i Stasiu mieszkali razem w jednym, a ja zamieszkiwałam z innymi 3 opiekunami. Były to 3 kobiety. Starsze ode mnie o kilka lat. Prawdopodobnie były to osoby z firmy, z którą Jasiek współpracuje. Były bardzo miłe, bo również są teraz z nami i pomagają nam.
Gdy już skończyliśmy nosić materace, zaczęliśmy ustawiać krzesła w krąg wokół ogniska. Od strony namiotów, krąg nie był zamknięty, bo stały tam 4 białe, plastikowe krzesła, oddzielone od wszystkich. Dla głównych "gwiazd"- jak często śmiałam żartować, gdy rozmawiałam z chłopakami, przez co czasami dostawałam z pięści w ramię albo darmową przebieżkę wokół całego terytorium obozu, gdy mnie gonili, żeby coś mi zrobić. Opiekunowie też mają miejsca, między dziećmi. Suuuper... już się cieszę. Oczywiście to był sarkazm, gdy przypominam sobie, że tu będzie 34 dzieci w wieku mojej kuzynki- 14 lat- to mi głowa pęknie, dlatego też kupiłam całe opakowanie Apap'u. Ale z drugiej strony patrząc, to jestem jakaś dziwna, chyba nie będą aż upierdliwi, ale oczywiście jak ja coś sobie wmówię, to później trudno mi to wybić z mojej główki.
Usiedliśmy na krzesłach i czekaliśmy, aż wszyscy przybędą. Zbliżała się godzina 13. Siedziałam z nimi dopóki nie zadzwonił telefon. Wyjęłam go z kieszeni spodenek. Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer.
-Sorki, telefon, zaraz przyjdę- powiedziałam do wszystkich, bo rozmawialiśmy o ważnych rzeczach. A mianowicie o tym, że trzeba jeszcze zrobić tablicę, na której będą punkty dostawane za czystość w namiocie. Za pięknie wysprzątany namiot można dostać nawet i 10 punktów, a za bałagan, brud i syf- 0. Poniżej 5 punktów są kary np. sprzątanie po śniadaniu, obiadu, kolacji w "jadalni", sprzątnięcie łazienek itp. Coś się wymyśli. Dyscyplina musi być. W tym miejscu urwałam, bo jakiś nieznany numer do mnie dzwoni. Wstałam i poszłam do swojego namiotu. Przeciągnęłam palcem w stronę zielonej słuchawki.
-Halo?!
-Cześć kochanie, z tej strony Marcin- na moją twarz wkradł się uśmiech- Przepraszam, że nie dzwoniłem, ale zgubiłem telefon. To jest mój nowy numer.
-Heeej...
-Mam dziś wolny wieczór, może gdzieś pójdziemy?- Tak, nie powiedziałam mu, że tu jadę z Jaśkiem i chłopkami. Wie tylko o tym biwaku dla starszych, na który go wyciągnęłam, aby pogodził się z Jankiem. Zastanawiałam się, co mu powiedzieć.- Halo?! Jesteś?!
-Tak, tak jestem. Przepraszam, ale jestem trochę chora, to znaczy miałam gorączkę dziś w nocy, więc poleżę tak z kilka dni w łóżku.- Nienawidzę kłamać. Kłamanie mi kiepsko wychodziło, dlatego mało co to robiłam. Ale tym razem udało mi się chyba go przekonać, ale nie na długo.
-O Boże, przyjdę zaraz do ciebie, bo siedzę w domu. Nie będziesz sama siedziała i się nudziła.
-Nie, nie, nie! Bo możesz się jeszcze zarazić. A w ogóle to 10 jest obóz. Ja może wyzdrowieje, albo nie. - szybko dodałam- I nie chcę, abyś ty też zachorował i nie pojechał.- Nie wiedziałam co mówić. Był natarczywy. Za wszelka cenę chciał się dziś spotkać. Gdyby ktoś mnie teraz widział i słyszał to od razu by zgadł, że kłamałam. Chodziłam od jednego końca namiotu do drugiego. Wyrobiłam już ścieżkę. W ręce ciągle miałam rąbek bluzki- gniotłam go, to znów go prostowałam i znowu gniotłam i tak w kółko, przez co wyglądał ten kawałek tak, jakbym nie prasowała nigdy tej bluzki.
-Okej... - przerwał nam głos jego mamy, która wołała go na obiad.
-No dobra to pa, do zobaczenia!- powiedziałam zaraz po tym jak usłyszałam wołanie jego matki.
-Tak, do zobaczenia!- I rozłączył się!
Szłam w kierunku ogniska gdy nagle wyskoczył zza rogu mi Jasiek. Podskoczyłam i krzyknęłam z przerażenia. Serce biło milion razy na minutę. Złapałam się za nie i pochyliłam się.
-Przestraszyłem cię?- spojrzałam na niego spod byka
-Nie ty, tak tylko podskoczyłam i krzyknęłam.- wyprostowałam się i skierowałam się w zamierzoną stronę
-Nie ładnie tak kłamać, wiesz o tym?- odwróciłam się na pięcie i podeszłam do niego wkładając przy tym telefon do kieszeni.
-Nie ładnie podsłuchiwać, wiesz o tym? -skrzyżowałam ręce
-Pierwszy zadałem pytanie!
-No i co z tego? Nie muszę ci się tłumaczyć!- zaczęłam się z nim drażnić. Jasiek wyprostował się i włożył ręce do kieszeni brązowych spodenek.- No dobra powiem ci, nie bij!- skuliłam się i skrzyżowałam ręce nad głową. Ale szybko wstałam i się zaśmiałam.
-Ale nie, serio!
-Marcin do mnie dzwonił.
-Ale czemu go tak okłamałaś. Nie jesteście już razem?
-Jesteśmy, ale tak jakoś nie powiedziałam mu, że ci pomagam i że jestem teraz tu z tobą. A ty czemu podsłuchiwałeś?
-Nie podsłuchiwałem, po prostu szedłem do namiotu po coś do pisania. A ty bardzo głośno rozmawiasz.- nic nie odpowiedziałam.
O godzinie 13:40 pojawili się już pierwsi obozowicze. Były to jakieś 2 dziewczyny, które na widok Jasia zaniemówiły, bo stały przez jakąś chwilę przed bramą i nie ogarniały, że miały pokazać Karolinie- jednej z opiekunek- bilet. Przywitaliśmy się wszyscy z nimi. Miałam zaprowadzać do namiotów wszystkich zaraz po tym jak przyjadą aby mogli rzucić walizki i przyjść z powrotem na "plac główny". Po godzinie 14 wszyscy już byli. 28 dziewczyn i 6 chłopaków. Zapowiadały się bardzo miło spędzone 4 dni.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Dobija mi prawie 4400 wyświetleń. Cieszę się bardzo, bardzo, bardzo. Wspominam to pod każdym rozdziałem: Piszcie komentarze, bo to daje naprawdę wielką motywację do pisania.
Cieplutko pozdrawiam i życzę dobrych ocen w szkole xd :3
Pamiętaj !!!
Czytasz-Komentujesz
:3
:3
Daje to wielką motywację do pisania!! ♥
Kiedy rozdzial?
OdpowiedzUsuńJuż niedługo :3
Usuń