poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 3

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju prosto na moją twarz. Spojrzałam na telefon było już dość późno. Otworzyłam okno i poszłam do łazienki "ogarnąć się", dość szybko mi to poszło, bo po 10 minutach siedziałam już przed laptopem sprawdzając YouTube. Zobaczyłam tylko co najważniejsze, bo nie chciałam aby mama zobaczyła, że jak wstaję to już siadam przed laptopem. Gdyby mnie zobaczyła miałabym kłopoty-nie lubiła kiedy od rana siedzę przed laptopem. Więc szybko zamknęłam laptopa i zeszłam na dół. Mama jak zwykle krzątała się po domu a tata był w pracy. Weszłam do kuchni, wyciągnęłam miskę, płatki oraz mleko. To było moje śniadanie już  od dłuższego czasu, bo na robienie kanapek czasami nie starczało czasu i chęci. Zjadłam płatki czytając książkę. Książkę, którą niedawno sobie kupiłam po tym jak obejrzałam film. Tak mi się on spodobał, że już nie mogłam wytrzymać, musiałam kupić książkę.

-Mamo, to mogę iść dziś na zakupy z Martą? - zapytałam mamę, gdy już myłam miseczkę po płatkach.

-A nie miałaś zostać przypadkowo w domu?- mama spojrzała zza drzwi, bo właśnie zamiatała podłogę.

-No tak, ale tylko pójdę na zakupy i wrócę do domu, ewentualnie pójdziemy do galerii coś zjeść.

-Dobrze ale po 16 masz być w domu, bo będziemy mieli gości na weekend.

-Tak- pomyślałam- A kto przyjedzie?

-Dowiesz się jak przyjadą- mama uśmiechnęła się podejrzanie.

- Dobra to lecę zadzwonić do Marty aby wpadła do mnie to pójdziemy razem.

-A jak było na imprezie? O której wróciłaś?

- Maaamooo...- spojrzałam na nią pytająco, bo chyba nigdy wcześniej o takie coś nie pytała się mnie.

-Dobra, dobra dzwoń po Martę bo już jest godzina 11 a jak masz być na 16 w domu to nie zdążycie zbyt długo pochodzić po sklepach.

- Dobra już lecę- Zabrałam telefon i książkę ze stołu.
Wbiegłam do pokoju, ubrałam się w czarne, dżinsowe spodenki i beżową bluzkę na krótki z napisem "Love Life". Gdy wchodziłam po schodach do pokoju zadzwoniłam do Marty i oznajmiłam jej tą świetną wiadomość. Busem ma do mnie 15 min. więc tak o 12 powinniśmy już chodzić po sklepach. Miałam jeszcze trochę czasu więc posprzątałam pokój. Poukładałam na biurku oraz książki na półki a wszystkie papierki wyrzuciłam do kosza. Weszłam do łazienki i wyciągnęłam z szafki szmatkę i środek do czyszczenia mebli. Zaczęłam ścierać kurz na biurku i na półkach. Gdy już skończyłam wzięłam szczotkę ale gdy zaczynałam zmiatać do pokoju weszła Marta.

-No hej!-Powiedziała Marta siadając na łóżku.

- Hej, poczekaj jeszcze chwilkę to zmiotę do końca, bo jacyś goście do nas po południu przyjeżdżają.

-Okej!

Gdy skończyłam sprzątać ubrałam converse i spakowałam do torebki portfel do którego prędzej schowałam pieniądze.

-To ruszamy!- pomachałam Marcie aby już wstała z łóżka.

Wyszliśmy z domu i weszliśmy do pierwszych sklepów, ale w nich nic ciekawego nie było. Postanowiliśmy, że pójdziemy do galerii. Galeria była ogromna, może nie taka jak we Warszawie czy coś, ale była na takie dość małe miasto duża. Chodziliśmy po sklepach 4 godziny. Byliśmy we wszystkich sklepach, na lodach oraz zrobiliśmy małe zakupy dla mojej mamie. Kupiłam 4 sukienki, 2 spódniczki, 6 bluzek, spodenki oraz baleriny oraz buty na koturnie na plażę i oczywiście trampki. Kocham trampki mam ich w domu całą kolekcję. Niedługo chyba ta kolekcja pójdzie do rekordu Guinnessa. Sukienki miałam w kolorach: jedna granatowa przewiewna na 3/4 rękawka; druga miętowa na grubszym ramiączku; kolejna była beżowa, a następna biała. Biała była cudowna, że nie mogę się wysłowić jaka ona była ładna.
Byłam w domu trochę po 16. Wróciłam do domu z rękoma zapełnionymi torbami z zakupami. Wyglądałam jak prawdziwa zakupocholiczka. Weszłam do pokoju rzuciłam wszystko na podłogę a ja się rzuciłam się na łóżko, bo tak mnie nogi bolały od ciągłego chodzenia po sklepach. Na miesiąc dość mi zakupów. Zdążyłam poleżeć 10 min kiedy do pokoju wbiegła mama:

-Aniu, szybko posprzątaj pokój bo za pół godziny przyjadą goście.

-Dobra zaraz wstaję- odpowiedziałam jej dalej patrząc w telefon.

-Teraz, bo nie zdążysz posprzątać!

- Już wstaję !! 

-O pokaż mi co sobie kupiłaś i daj mi te zakupy.

-Już -wstałam powoli z łóżka i przeniosłam torby na nie.

Pokazałam wszystko mamie. A ta była bardzo zaskoczona a zarazem szczęśliwa. Zaskoczona bo tyle ubrań za jednym razem nigdy nie kupiłam, a szczęśliwa bo chyba jej się podobały ubrania. Gdy mama wyszła z pokoju ja zaczęłam układać ubrania. Zanim jeszcze schowałam, zaczęłam się ubierać w nie. Wszystko pasowało tak jak należy. Sukienki leżały na mnie, tak jakby były szyte na moją miarę. Sukienki powiesiłam na wieszaki w dużej szafie, spodenki złożyłam i wrzuciłam do szuflady gdzie miałam inne spodenki, bluzki złożyłam starannie i również wrzuciłam do szafy. Trampki oraz  inne buty miałam w szafie, gdzie są wieszaki,poukładane w jak i na kartonach. Właśnie 1/3 szafy to były buty. Zanim się obejrzałam było przed 17, a o 17 mieli przyjechać goście. Szybko nałożyłam delikatny makijaż , przejrzałam się w podłużnym lustrze wiszącym w moim pokoju czy przyzwoicie wyglądam i zeszłam do salonu. Mama krzątała się po kuchni a tata razem z nią. Tata kroił ciasto, mama właśnie coś wstawiała do lodówki. Chwile porozmawiałam z rodzicami gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.

-Ja otworzę!- krzyknęłam.


-------------------------------------------------
Pamiętaj!!:
Czytasz-Komentujesz!!
Daje to ogromną motywację! 8)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz