środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 4

Otworzyłam drzwi a w nich zobaczyłam ciocię Asię, której nie widziałam chyba z 5 lat. Ciocia wyprowadziła się 6 lat temu na południe Polski. Widocznie ciocia stęskniła się za nami i przyjechała. 

-Cześć ciociu!- rzuciłam się cioci w ramiona

-Cześć Aniu. Jak ja cię dawno nie widziałam- uśmiechnęła się do mnie

-Ja też cię dawno nie widziałam- spojrzałam na nią wreście odklejając się od niej

-Cześć Kasia, cześć Marek- ciocia przywitała się z rodzicami

-Hej!! Jak my cię dawno nie widzieliśmy

-A gdzie wujek? -zapytałam

-Powinien już iść, poszedł w jakimś wygodnym miejscu zaparkować samochód z Marcinem.

-Z kim? -zapytałam zdziwiona

-Z Marcinem. Naszym sąsiadem, przyjechał z nami, bo i tak jego rodzice wyjechali za granicę, a my potrzebowaliśmy kierowcę. I wzięliśmy go.
Na to nic nie odpowiedziałam tylko stanęłam jak wryta, bo zobaczyłam chłopaka w progu. Dość wysoki, miał ciemne wręcz czarne włosy, przystrzyżone tak jak Rezi- tak wszystkich porównywałam do YouTuberów- Oczy miał koloru piwnego ale tak błyszczące, że przez chwilę w nich się zatopiłam, dobrze zbudowany młody mężczyzna. 

-Aniu poznaj Marcina-powiedziała ciocia.

-Hej!-pomachałam mu.

-Cześć!-kiwnął do mnie głową.

-Wchodźcie, nie stójcie w progu-powiedział tata.

Goście przeszli do salonu, a ja z mamą zaczęliśmy szykować herbatę oraz ciasto. Gdy przygotowywałam słyszałam jak coś zawzięcie dyskutują. Gdy weszłam do salonu niosąc ciasto, wszystkie rozmowy zamilkły.
"Okej"-pomyślałam- "zapewne mnie obgadują albo coś w tym rodzaju. Nie to nie"-miałam taki dobry humor a teraz oni mi go popsuli.-" Widać mają tajemnicę przede mną"

Rozstawiłam ciasto na stole, a mama doniosła herbatę oraz kawę. Tak siedzieliśmy do wieczora. Już mnie to nudziło, dobrą godzinę temu było nudne teraz to było piekło. Po kolacji szybko poszłam do swojego pokoju mówiąc, że jestem bardzo zmęczona po wczoraj jak i  z dzisiaj po zakupach. Tak w ogóle to nie chciało mi się spać ani trochę. Wchodząc do pokoju zamknęłam pokój na klucz dowiadują się, że dziś śpią oni wszyscy u nas. Nie chciałam mieć nic wspólnego z tym Marcinem. Przy stole patrzył on na mnie non stop już trochę mnie to denerwowało chciałam już mu wygarnąć ale na szczęście jakoś się powstrzymałam. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do pokoju gdzie z powrotem zamknęłam go na klucz. Usiadłam wygodnie na łóżku i wzięłam laptop na nogi. Wpisałam w Google "Twitch/Jdabrowsky" i takie miałam szczęście, że Jasiu ma live. Po północy słyszałam, że ktoś wchodzi po schodach więc ściszyłam live aby w pokoju była cisza i żeby udawać, że śpię.Byli to rodzice. Już chyba wszyscy kładli się spać. Po godzinie 3 w nocy skończyła się live. Byłam trochę zażenowana bo nadal mi się nie chciało spać. Włączyłam lampkę nocną i zaczęłam czytać książkę. Przeczytałam 70 stron po czym skończyłam czytać bo trochę robiło się to nudne, choć w książce działy się talie akcje, że w łóżku to się "telepałam", wierciłam, śmiałam itp. Była 4:30 gdy postanowiłam, że pójdę spać. Odłożyłam laptopa na biurko, książkę na półkę i położyłam się pod kołdrą wyłączając lampkę. Nawet nie wiem kiedy ogarnął mnie mrok i zasnęłam.

Obudziłam się o godzinie 7:30. Spojrzałam na telefon
"Serio, spałam tylko 3 godziny i nie chcę mi się spać?"- pytałam się sama siebie
Wstałam z łóżka, zaścieliłam je, poszłam do łazienki. Gdy przyszłam wyciągnęłam szare dresy bluzkę oraz bluzę i poszłam zjeść śniadanie. Gdy zjadłam napisałam liścik mamie, bo zamierzałam pojeździć rowerem.

"Kochana mamusiu poszłam pojeździć rowerem, nie wiem kiedy wrócę. Mam telefon jak coś to dzwoń. Kocham Cie. Ania ♥"

Przywiesiłam karteczkę na magnes na lodówkę. Mama na pewno zauważy. Ubrałam sportowe buty i wyszłam na dwór. Zaraz poczułam chłodny powiew wiatru. Kiedyś lubiłam tak wstawać rano i jeździć rowerem po dróżkach daleko od gwaru miasta. Otworzyłam garaż i wyciągnęłam z niego rower.
"Gdzie by tu pojechać?"-przez chwilę się zastanawiałam.
Postanowiłam, że pojadę za miasto do wsi obok, tam są takie piękne dróżki rowerowe zrobione przez innych. Lasy te pokazał mi tata, tak w ogóle to on mi pokazał jak fajnie jest wstać rano i pojeździć rowerem. Wsiadłam na rower i ruszyłam. Rano mało ludzi jeździ czy samochodami, czy rowerem bądź tym bardziej pieszo. Jechałam przez miasto 20 minut i wreście dojechałam do znaku gdzie informował nas on, że kończy się już moje kochane miasto. Zjechałam z ulicy na dróżkę prowadzącą do lasu. Nie znałam go tak za bardzo ale postanowiłam, że będę jechała tylko głównymi ścieżkami. Jeździłam tak po lesie po dróżkach obok pól, które się złociły, że kompletnie zapomniałam, że długo nie mam jeździć, bo przecież jutro do szkoły. Spojrzałam na zegarek 12:23.

-Cholera!-przeklnęłam pod nosem

Zaczęłam szukać drogi ale okazało się, że tyle razy skręcałam, że zapomniałam skąd przyjechałam. Na szczęście po kilku minutach dojechałam do ulicy i zobaczyłam znak w którą stronę mam jechać do miasta. Dojechałam do domu po 13. Mama już się troszkę niecierpliwiła bo gdy weszłam do domu szybko wybiegła mi na powitanie. 

-Powoli zaczynałam się martwić, już chciałam do ciebie dzwonić- dopiero teraz zauważyłam, że ma telefon w dłoni.

-Już jestem, trochę pobłądziłam ale znalazłam drogę.-uspakajałam mamę- Pójdę wziąć szybki prysznic i przyjdę na obiad

-Tylko szybko bo idziesz oprowadzić Marcina po mieście!

-Że co??-obejrzałam się w stronę mamie wchodząc po schodach do pokoju.

-No tak! Szybko! Szybko! Idź się kąpać!-mama poganiała mnie wymachując rękoma w stronę łazienki.

Wzięłam szybki prysznic i zeszłam na obiad. Gdy już go zjadłam mama kazała mi abym wzięła Marcina i poszła z nim na miasto. Jakoś się zgodziłam ale tak cholernie mi się nie chciało, że MASAKRA. Po 10 minutach chłopak stał w drzwiach i czekał na mnie aż założę buty.

-Możemy iść-powiedziałam sztucznie się do niego uśmiechając.

-Ok.-otworzył przede mną drzwi

-To my idziemy krzyknęłam- to było trochę dziwne ale zarazem miłe, że otworzył mi drzwi bo mało jaki mężczyzna tak zrobi.

-To gdzie idziemy?-zapytał

-Możemy iść najpierw do parku, później na rynek, do galerii i ogólnie na miasto- powoli zaczynałam się do niego przekonywać.

Poszliśmy tak jak mieliśmy zamiar najpierw do parku obeszliśmy go dookoła ciągle rozmawiając o czymś:

-A jak tobie idzie szkoła?-zapytałam po tym jak on mnie zapytał o to samo

-Średnio, może nie jakoś najgorzej, ale wiesz do niektórych przedmiotów nie mam głowy.

-No to tak jak ja- uśmiechnęłam się do niego, pomyślałam,że jednak trochę go źle oceniłam na początku.- W ogóle nie wiem gdzie ty mieszkasz?-przypomniałam sobie.

---------------------------------------------------
Pamiętaj!!
Czytasz-Komentujesz
Komentarz może być dużą motywacją!! :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz