poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 5

Poszliśmy tak jak mieliśmy zamiar najpierw do parku obeszliśmy go dookoła ciągle rozmawiając o czymś:

-A jak tobie idzie szkoła?-zapytałam po tym jak on mnie zapytał o to samo

-Średnio, może nie jakoś najgorzej, ale wiesz do niektórych przedmiotów nie mam głowy.


-No to tak jak ja- uśmiechnęłam się do niego, pomyślałam,że jednak trochę go źle oceniłam na początku.- Wogóle nie wiem gdzie ty mieszkasz?-przypomniałam sobie.

****************************

-Ja mieszkam w Legnicy, niedaleko Wrocławia....-nie zdążył dokończyć gdyż ja jak to usłyszałam stanęłam jak wryta. Stałam na chodniku nie interesując się niczym innym tylko tym co właśnie powiedział mi Marcin.

-Że cooo????-wykrzyczałam to, że nawet kilku ludzi spojrzało na mnie jak na wariatkę.

-Okeejjjj...-trochę był tym zdziwiony gdy zobaczył moją reakcję-Wszystko Ok?-zapytał

-Dlaczego mi prędzej mi nie powiedziałeś, że mieszkasz w Legnicy?

-Bo nie pytałaś. Ale dlaczego tak zareagowałaś coś nie tak z tym miastem?-po chwili namysłu dodał-Aaaa... Jan Dąbrowski..Tak??

-A kto inny??- powiedziałam to trochę bezmyślnie. Nadal stałam w jednym miejscu na chodniku ale powoli już wracałam do siebie.

-Ahaa.. To o to chodzi.-powiedział, a właściwie mruknął pod nosem.

-Dobra możemy już iść na rynek, pokażę ci... Tak właściwie nie ma tam nic ciekawego ale możemy iść do jakiejś knajpki na sok.- powiedziałam to skręcając w prawo aby po kilku minutach dojść na rynek.- Mam tyle pytań, że już mi się mózg lasuje.

-No to wal-spojrzał na mnie zaciekawiony

-Okej. To pytanie numer 1. Znasz Jasia osobiście?

-Tak i nie. Chodzi do mojej klasy ale żebyśmy rozmawiali na przerwach i po szkole to nie za bardzo. On ma innych kolegów, ja mam innych, ale nie mam nic do niego jesteśmy poprostu kolegami z klasy.

-Wow.. Ty go znasz...-ciągle powtarzałam te słowa.

-Tiaaa... Inne pytanie?

-Gdzie mieszkasz?? Dobra wiem, że w Legnicy ale na jakiej ulicy?

- Na drugim końcu miasta niż Jasiek- trochę tym faktem byłam zawiedziona, bo myślałam, że bliżej ale cóż.

-A jaki on jest? W realu??-zapytałam

-Hmm...-trochę się zamyślił- Można powiedzieć taki jak na live'ach. Jest trochę nieśmiały, kiedyś był bardziej nieśmiały niż teraz. Zmienił go ten YouTube. Na początku wszyscy się z niego śmiali, a teraz non stop chcą od niego autograf czy zdjęcie. Na przerwach ciągle siedzi na telefonie, ciągle coś sprawdza, pisze itp. Na lekcjach siedzi cicho czasem się zgłosi. W domu siedzi na komputerze do 2-3 w nocy więc jak są sprawdziany to trochę gorzej mu idzie, dostaje zazwyczaj 3 lub 4 ale zdarzają się również 2 oraz 5 a nawet i 6. Jest spoko, tak samo uśmiechnięty, lubi czasem poimprezować ze swoimi kumplami. Tyle ci wystarczy bo już mi się nie chce na jego temat gadać. Nie żeby miał coś do niego ale wszyscy takie pytania mi zadają i to trochę robi się wkurzające.

-Okej, więcej pytań nie będzie przez jakiś czas.

W tym momencie weszliśmy na rynek, poprowadziłam Marcina do ulubionej kawiarenki. Zamówiliśmy duże lody w pucharkach, ja oczywiście truskawkowe a on wziął kiwi. Gdy je jedliśmy ciągle opowiadał mi o sobie, o szkole, o Dąbrowskim,  o mieście itp. Słuchałam go bardzo uważnie chciałam wiedzieć wszystko na temat Legnicy i ich mieszkańców a zwłaszcza Jasiu, bo będę mogła pochwalić się Marcie oraz Nicoli z którą coraz bardziej się zaprzyjaźniałam. Spojrzałam na telefon 17:07.

-Idziemy już do domu trochę już późno, a kazali mi cię odstawić przed 18 do domu.

-To idziemy!

Wracaliśmy drogą okrężną, chciałam pokazać mu jeszcze inne ciekawe miejsca. Gdy weszliśmy do domu tata zawzięcie rozmawiał z wujkiem, a mama

-O już jesteście i jak tam było ?? Zwiedziłeś trochę naszego miasta?- zapytał tata

-Tak. Jest bardzo ładne.-uśmiechnął się szeroko Marcin

-Dobra ja idę do siebie!-powiedziałam kierując się do swojego pokoju.

-Zaraz kolacja-mama chyba usłyszała to bo krzyknęła z kuchni w której przygotowywała kolację razem z ciocią.

-Dobrze pójdę zostawić torebkę i zaraz przyjdę!

Weszłam do pokoju. Z torebki wyjęłam telefon oraz portfel. Schowałam torebkę do szafy. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać Facebook, Instagram, YouTube itp. Trochę straciłam poczucie czasu,bo mama znowu zaczęła wołać mnie na kolację. Okazało się, że tak siedziałam przez 15 minut, które tak mi szybko minęły, że nawet nie poczułam. Gdy zeszłam na dół kolacja stała na stole a wszyscy czekali tylko na mnie. Gdy wreście usiadłam do stołu dopiero teraz wszyscy zaczęli jeść. Mama przygotowała pysznego kurczaka- najlepszego na świecie- a ciocia pomogła przygotować jej sałatkę oraz herbatę. Gdy wszyscy zjedli oczywiście rodzicie rozmawiali z ciocią i wujkiem. Zawsze mieli pełno tematów do rozmowy. Ja znudzona zaczęłam sprzątać po kolacji. Było to już lepsze od siedzenia z nimi i słuchania o czym oni gadają.

-Pomogę ci- Marcin szybko wstał kiedy ja zaczęłam sprzątać i pomógł mi.

Wszystkie naczynia zebraliśmy z jadalni i zaczęłam je pozmywać. Mieliśmy zmywarkę ale nie było aż tak dużo naczyń i trochę się nie opłacało a po drugie w zmywarce były czyste naczynie, które nie wyjęła mama od obiadu. Marcin wyjmował naczynia ze zmywarki a ja zaczęłam zmywać talerze po kolacji. Było przed 20 kiedy skończyliśmy. Ciągle rozmawialiśmy o czymś. Powiedziałam wszystkim, że idę do pokoju bo jutro szkoła i muszę odrobić lekcje. Lekcje odrobiłam szybko bo nauczyciele prawie nic nie zadawali. Po skończeniu odrabianiu lekcji wyjęłam z szafy czystą bieliznę oraz piżamy i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, zdjęłam ciuchy i wrzuciłam do kosza na pranie. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę. Była gorąca. Stałam tak chwile nic nie robiąc. Zmyłam włosy na które nałożyłam szampon a na ciało nałożyłam trochę żelu pod prysznic. Wszystko zmyłam dokładnie wodą. Nie śpieszyłam się, nie miałam po co wracać do pokoju. Owinęłam się ręcznikiem i powoli zaczynałam się nim wycierać. Rozczesałam długie, czarne jak kruk włosy. Gdy je rozczesałam nadal patrzyłam w lustro, a szczególnie na moje brązowe oczy. Zawsze one były najładniejsze. Umyłam zęby i ubrałam się w miękkie piżamy- bluzka kremowa z małpką oraz fioletowe spodenki. Wychodząc z łazienki zabrałam zmywać oraz waciki bo postanowiłam, że pomaluję sobie paznokcie. Wybrałam kolor miętowy. Gdy byłam w połowie drogi do pokoju usłyszałam hałas, tak jakby ktoś szybkim krokiem, może nawet biegiem, chciał dostać się na piętro. Zza rogu wyskoczył Marcin trzymający w ręce telefon.

-Jasiu ma live!-powiedział zdyszany
-Niedawno patrzyłam, nie ma.

-Ma, bo wysłał mi na "Snapie", że za 10 minut live. - patrzyłam na niego ze zdziwieniem.

-On Ci wysyła snapy??-byłam trochę tym zaskoczona

-Noo... Jest moim kolegą z klasy, więc czemu nie?

-Nie nic tak tylko jestem trochę tym zdziwiona.- mówiłam to będąc w pokoju, włączając laptopa- A i dzięki za info. A chcesz oglądać razem ze mną?-zaproponowałam.

-Czemu nie- uśmiechnął się do mnie.

Usiedliśmy na łóżku kładąc laptop na krześle przystawionym do łóżka. Oglądaliśmy w ciszy, tylko ja malowałam paznokcie. JD grał w jakieś pojedyncze gry, a na początku tylko otworzył kilka listów i paczek od fanów. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Obudził mnie budzik w telefonie, miałam szczęście, że sobie go prędzej ustawiłam. Godzina 6:45. Ja chcę dalej spać. Ale jakoś muszę wytrzymać jeszcze 4 dni nauki, bo 5 to tylko apel i WAKACJE!!

Gdy się już ubrałam i "ogarnęłam" zeszłam do kuchni. Nikogo nie było, trochę to dziwne, bo zawsze mama była w kuchni i przygotowywała mi kanapki. Zjadłam śniadanie robiąc przy tym kanapki do szkoły. Spakowałam je do torby razem z sokiem. Założyłam "adidasy" gdyż dziś coś nie mrawo było na dworze. Zabrałam letnią kurtkę z wieszaka i wyszłam na dwór. Wychodziłam z domu o godzinie 7:43. Spokojnie zdążę dojść do szkoły przed dzwonkiem.

-----------------------------------------------
Pamiętaj!!!
Czytasz-Komentujesz!!
:3

Na początku będą ostatnie zdania poprzedniego rozdziału. Myślę, że się spodoba!! :3

1 komentarz: