poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 8


Po czym muzyka dalej zaczęła grać, wszyscy zaczęli tańczyć, a ja szłam do domu odłożyć pudełka oraz bluzkę do domu, bo bluza była tak ciepła, że nie chciałam jej zdejmować. Po godzinie 5 już nikogo nie było na podwórko. Zostałam tylko ja, Nicol, mama i tata. Wszyscy krzątaliśmy się jak najszybciej aby jak najprędzej posprzątać ważniejsze rzeczy. Nie chcieliśmy aby to leżało do późnego popołudnia. Więc jak najszybciej ja z Nicolą posprzątaliśmy z ogrodu sprzęt do grania oraz jakieś pojedyncze butelki od wódki, a mama z tatą sprzątali ze stołu. Gdy już wszystko było w domu wszyscy poszli spać. Zmyłam makijaż, umyłam zęby i poszłam spać. Nocowała u mnie Nicola. Zawsze gadaliśmy przed spaniem, ale teraz zdążyliśmy wymienić się jednym zdaniem i zasnęłyśmy.

********************************

Obudziły mnie nawoływania rodziców.

-Aniuś wstawaj, już pora wstawać-przymrużyłam oczy i chciałam spojrzeć na rodziców, ale promienie słoneczne utrudniały mi to- dzisiaj twoje urodziny, czekają kolejne niespodzianki!-dopiero teraz zauważyłam, że mama trzyma w dłoni babeczką z czerwoną polewą, zapewne o smaku truskawkowym,a na babeczce stoi mała zapalona świeczka. Wczoraj był tort, więc dziś w dniu urodzin wystarczy babeczka, która i tak daje mi uśmiech na twarzy.

-Dziękuję- szepnęłam, wstając z łóżka i podchodząc do nich aby zgasić świeczkę.

-Stop!-mama głośno powiedziała, kiedy nabrałam do płuc powietrza.-Pomyśl życzenie.-oczywiście moim marzeniem jest aby spotkać Jasia, bo wszystko co mi jest potrzebne mam. No chyba, że chodzi o zdrowie z tym gorzej, kiedy zaczynają się chłodniejsze dni, często choruję. Ponownie nabrałam do płuc powietrza i zdmuchnęłam świeczkę. Marząc aby w tym roku poznać Jasia.

- A gdzie jest Nicola?-dopiero teraz oprzytomniałam.

-Poszła na chwilkę do domu po rzeczy.-odrzekł tata, wychodząc z pokoju wtedy kiedy mama stawiała babeczkę na biurko.

-Po co?-zapytałam, bo albo mi się przesłyszało, alb coś jest nie tak.

-Po rzeczy, właśnie mieliśmy ci mówić, za 3 godziny wyjeżdżamy na wakacje.-gdy to usłyszałam czułam się, jakby ktoś poraził mnie prądem, nie mogłam się ruszyć.

-Że co? Gdzie? Co? Jak? Że co?-nadal nie mogłam w to uwierzyć. Mama jeszcze nie pracowała, tata ma pracę w której rzadko ma wolne, ale żeby na dłuższy czas? Nigdy coś takiego nie miało miejsca. Zawsze jeździliśmy na góra 2-3 dni. A wakacje to znaczy na dłuższy czas.

-Spokojnie wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Mogę ci powiedzieć tylko, że jadę ja, mama, Nicola i oczywiście ty.

-Nicola też? Mama jej pozwoliła?

-Tak. Powiedziała, że jak będą dorośli to może jechać. Obudziła się godzinę prędzej od ciebie i poszła do domu po tym jak zaproponowaliśmy jej.- w tym czasie spojrzałam na zegarek, była godzina 12:30. Za 3 godziny czyli ok 16.

W tej chwili chciałam sobie poukładać myśli. Dobra czyli tak za trzy godziny będę siedziała w samochodzie jadąc na wakacje z rodzicami i przyjaciółką. Nadal w to nie wierzyłam. Dobra mam 3 godziny na ogarnięcie się. Z zawrotną prędkością wpadłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i szybko się umyłam. Nadal pachniałam papierosami od wczoraj oraz zapachem dymu z grilla. Umyłam zęby rozczesałam włosy i zostawiłam je zarzucając na plecy aby wyschły. Zbiegłam do kuchni, zauważyłam, że walizki rodziców czekają już pod ścianą niedaleko drzwi wejściowych. Szybo zalałam płatki mlekiem i pobiegłam do pokoju.

-Mało czasu!!-mówiłam do siebie.

Wyjęłam walizkę. Zaczęłam się pakować. Wszystkie sukienki, spodenki, bluzki na ramiączka, bluzki na krótki rękawek, kilka par spodni, spódniczki i inne potrzebne rzeczy. Pakowałam się jedząc przy tym śniadanie. Ubrałam bluzkę, którą wczoraj dostałam oraz czarną przewiewną spódniczkę w kwiatki. Pasowało. Gdy wszystko to co miałam na myśli spakowałam wyszło na to, że mam 1 dużą walizkę, 1 mniejszą oraz torbę, gdzie były kosmetyki, lakiery do paznokci, suszarka do włosów itp. Przed spakowaniem kosmetyków jeszcze się pomalowałam, uczesałam i zaczynałam znosić walizki pod drzwi.

-O, chciałem już cię wołać abyś zniosła mi walizki.

-Jeszcze jest jedna walizka oraz torba.-odrzekłam

-Ile ty ciuchów wzięłaś?-tata spojrzał na mnie trochę oszołomiony, bo on z mamą zmieścili się w 1 dużą walizkę oraz 1 mniejszą.

-Jeszcze w tych torbach jest kilka rzeczy mamy, więc wszystko nie jest moje-uśmiechnęłam się do niego szyderczo.

Gdy zniosłam wszytko zaczęłam sprzątać pokój aby został w jak najlepszym porządku po moim powrocie. Powyciągałam z gniazdek wtyczki aby w czasie burzy nic się nie spaliło. Spakowałam jeszcze laptop i ładowarkę do niego.

-Chyba wszystko wzięłam- odrzekłam znowu sama do siebie obracając się o 360 stopni aby dojrzeć czy czegoś nie zapomniałam. W myślach powtórzyłam sobie najważniejsze rzeczy. Chyba wszystko mam. 

Do torebki spakowałam portfel, do którego włożyłam wszystkie kieszonkowe, telefon, mp3, słuchawki, okulary przeciwsłoneczne. Na nogi ubrałam białe trampki, chwyciłam bluzę JD WEAR, laptopa oraz torebkę i wyszłam. Wrzuciłam wszytko do samochodu i wróciłam do domu. Mamy szczęście, że mamy dość pojemny samochód i wszystkie walizki się zmieściły. Gdy siedzieliśmy w kuchni ciągle nurtowało mnie pytanie gdzie jedziemy?

-Powiecie mi wreszcie?-już nie mogłam się powstrzymać.

-Nie!-odpowiedzieli w tym samym momencie. Było to takie śmieszne, że wszyscy zaczęli się śmiać. 

Chwile potem do domu wparowała Nicola.

-Przepraszam za spóźnienie!-mówiła zmachana-Musiałam iść do banku a był duża kolejka.

-Nic się nie stało, jesteś w samą porę- powiedziała mama.- To zbieramy się!

-Daj walizkę Nicol.-odrzekł tata, podchodząc do niej i zabierając walizkę aby schować ją do samochodu.

-Zaraz przyjdę, pójdę do pokoju zobaczyć czy czegoś nie zapomniałam.

-Dobrze ale pośpiesz się. -powiedziała mama ubierając buty.

-Pójdę z tobą.- szepnęła Nicol

-Ok.-odpowiedziałam baz zastanowienia

Weszliśmy do pokoju. Zaczęłam się rozglądać po pokoju. Spojrzałam na komodę, zabrałam jeszcze z niej tylko medalik, który dostałam w prezencie od Marty. Był on złoty, złoty puzelek. Bardzo mi się podoba. Spojrzałam do szafy nie zostało w niej prawie nic oprócz niektórych rzeczy, których nie noszę. Zajrzałam również w szafki komody również nic tam nie znalazłam co miałam wziąć.

-Hej a tego nie bierzesz?-szturnęła mnie w ramię przyjaciółka, pokazując mi pudełko z butami. Były to buty białe w kwiaty na koturnie. No tak schowałam je pod łóżko.

-O boże! Zapomniałabym najlepszych butów na lato.- rzekłam i zabrałam z jej rąk pudełko.-chyba mam wszystko.

-Idziemy? Zaraz twój tata tu wparuje.-powiedziała kierując się właśnie w stronę drzwi.

-Zajrzymy jeszcze do łazienki, czy nie zapomniałam kosmetyków. Pakowałam się bardzo szybko więc mogłam coś przeoczyć.

Wpadłam do łazienki ale nic z niej nie zabrałam.

-Co zapomniałam to kupię najwyżej.-pociągnęłam ją za rękę aby wreszcie zejść do salonu.

Mama już chciała nas wołać ale nie zdążyła wydać żadnego dźwięku bo my już pędziliśmy po schodach. Tata już czekał w samochodzie. Mama za nami zamknęła drzwi. Gdy już siedzieliśmy na miejscach w pojeździe tata zapytał.

-Gotowe na wakacje?-odwrócił się do nas i uśmiechnął.

-Chyba tak!-odpowiedziałam na co przytaknęła Nicola.

Tata przekręcił kluczyki w stacyjce i samochód zaczął nabierać tępa. Założyłam okulary słoneczne, bo słońce trochę świeciło. Wyjęłam z torebki słuchawki oraz mp3. włączyłam ją po czym zaczęłam się relaksować. Nie miałam aż tak głośno nastawioną muzykę, bo słyszałam pojedyncze zdania rodziców. Zobaczyłam, że tata coś mówi więc pospiesznie zdjęłam słuchawki.

-Kochani czeka nas kilka godzin jazdy. Jakieś 6-7.- powiedział nadal patrząc na jezdnię.

No to fajnie kilka godzin w jednym miejscu może z jednym postojem aby wszyscy mogli wyprostować kości i się przewietrzyli. Była godzina 22:10 zaczynało się jakieś miasto, a tata powiedział, że jesteśmy już na miejscu. Na pewno nie były to góry ani morze, więc co? Nagle zobaczyłam znak informujący gdzie zaczyna się miasto. Albo mi się zdawało, że tam pisało Legnica albo podobna nazwa. Od razu zerwałam się z pozycji prawie leżącej do siedzącej. Okulary dawno zdjęłam, więc nie mogłam się pomylić. Mogła się równie dobrze pomylić, bo tata jechał dość szybko to litery mogły się zamazać. Ale nawet, mam dobry wzrok. Wyciągnęłam z uszu słuchawki.

-Gdzie jesteśmy?-byłam ciekawa co odpowiedzą mi rodzice. Również Nicola chyba to zauważyła, bo również spoglądała na mnie pytająco.

-Jesteśmy w małej miejscowości na południu Polski. Jedziemy do cioci Asi, która nas zaprosiła na wakacje. 

---------------------------------------------
Pamiętaj!!

Czytasz- komentujesz
:3

Można zadawać mi tu pytania ==>    http://ask.fm/Aneeeczkaaaa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz