-O boże, co za sukinsyn.-przytuliłam ją do siebie widząc, że z jej oczu powoli chcą wydostać się łzy.
Wieczorem po kolacji poszliśmy do salonu pooglądać telewizję. Oglądaliśmy z rodzicami jakiś film. Nawet ciekawy, ale w mgnieniu oka się skończył. Skakałam po kanałach telewizyjnych szukając czegoś możliwego do obejrzenia. Tyle kanałów a nie ma nic ciekawego na nich.
-Nie ma nic ciekawego w telewizji, idziemy do pokoju-zapytałam Nicolę, która się już tak nudziła, że zaczęła rozglądać się po salonie.
-Yhmm..-powoli, żółwim tępem wstała z łóżka i takim samym tępem wchodziła po schodach na piętro.
Włączyłam laptopa gdy dziewczyna poszła wziąć prysznic. Zobaczyłam wszystko co miałam. Na YouTube znalazłam tylko kilka ciekawych odcinków ale z takim humorem nawet nie chce mi się oglądać. Położyłam się na łóżku, wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Prędzej pościeliłam łóżko Nicoli, znaczy się przyniosłam jedno osobowy nadmuchiwany materac i zaścieliłam go. Położyłam na nim poduszkę oraz cienką kołdrę. Nie zdążyłam długo poczytać, bo zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, dzwonił Marcin.
-Halo!
-Hej Ania. Dojechaliśmy cali i zdrowi-mówił głosem roześmianym-Tak jak panna Anna kazała-dzwonię.
-Ha ha ha.
-No a tak na serio co tam?
-Kiepsko.
-Płaczesz bo wyjechałem?
-Niee...-opowiedziałam szybko-tylko chłopak rzucił moją przyjaciółkę i ona jest u mnie na noc i nie mam humoru
-Uuuu...-wreszcie skończył się śmiać-Gdybym był to bym cię pocieszył ale...
-Tak, tak, tak-urwałam mu w pół zdania, nie chciał aby dokończył. Teraz już zauważałam, że podobam mu się, trochę to dziwne.-A co u ciebie?
-Leżę w łóżku i gram w GTA V
-Maniak gier. No tak u nas nie było to tylko jak dojechał, gra!
-No a nie!-powiedział po czym się zaśmiał. Trochę mi poprawił humor ale to tylko trochę.
-Dobra jutro zadzwoń, a najlepiej w niedzielę, bo wiesz... koleżanka.
-Okej zadzwonię w niedzielę.
-Pa!
-Dobranoc!
Rozłączyłam się w dobrym czasie bo zaraz usłyszałam otwieranie drzwi od łazienki. Do pokoju weszła Nicola, która od razu się położyła.
-Teraz ja idę się myć. Chcesz laptopa?
-Nie, posiedzę sobie na telefonie.
Wyjęłam czystą bieliznę z szafy oraz piżamy i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Zamknęłam za sobą drzwi i zaczęłam się rozbierać. Wrzuciłam brudną bieliznę do kosza na pranie. Przejrzałam się w lustrze. Patrzyłam w swoje oczy, koloru brązowego. Rozczesałam swoje kruczo-czarne włosy i weszłam pod prysznic. Szybko opłukałam się i nałożyłam na ciało żel pod prysznic, a na włosy szampon. Po kilku minutach wyszłam z pod prysznica i zaczęłam wycierać się ręcznikiem. Ubrałam się w piżamy i zaczęłam myć zęby, ciągle patrząc się w moje lustrzane odbicie. Zastanawiałam się co mam w sobie takiego, że Marcin się we mnie zakochał. Czy to mój wygląd tak na niego działał czy moja osobowość. Nie jestem jakaś ładna więc wychodziło na to, że to moja osobowość go pociąga. Trochę to było straszne, może nie straszne co dziwne. Nie wiem dlaczego, ale to trochę byłoby dziwne gdybym miała z nim chodzić. W ogóle on mieszka na drugim końcu kraju, więc no sorry, taki związek długo nie potrzyma. Ale przecież ja go prawie nie znam, dobra mieszkał u nas tydzień ale to i tak krótko. Nagle oprzytomniałam i uświadomiłam sobie, że ciągle o nim myślę. Dobra, to już było dziwne. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam Nicolę, która już widocznie zasnęła, bo słychać było tylko jej sapanie. Nie trudno się dziwić po takim dniu też bym chciała szybko zasnąć i obudzić się tak jakby nic nigdy się nie stało. Nie wiedziałam co robić, bo ona śpi a spać mi się nie chce. Postanowiłam wziąć książkę i zaczęłam czytać po tym jak wygodnie się ułożyłam w łóżku. Lecz dopiero w tej chwili zauważyłam, że zostało mi jej bardzo mało do końca. Może 50 stron może mniej. I co dalej czytać? Oczywiście kupić lub wypożyczyć kolejną część "Wybranych" czyli "Dziedzictwo". Ta książka jest zajebista. Mało powiedziane jest tak fajna, że aż awww.... Kocham. Po północy już odkładam skończoną książkę na półkę i zaczynałam kłaść się do łóżka lecz przypomniało mi się, że miałam podzwonić do przyjaciół, że 4 lipca, czyli za 5 dni robię imprezę dla przyjaciół. Mama mi to potwierdziła przy kolacji, a ja o tym śmiertelnie zapomniałam. Pozwoliła mi to zrobić w domu, a oni sobie pójdą do teatru, a później wrócą ale obiecali mi, że nie będą przeszkadzali. Założyłam grupę na Facebook'u i dodałam kilkanaście znajomych. Będzie oczywiście Nicola, Marta, Julia, Karol, Michał, Kamil i jeszcze innych kilku znajomych, z którymi utrzymuje dobre kontakty na co dzień. Mama kazała mi aby nie było więcej niż 25, wyszło 20, no chyba, że ktoś przyjdzie z osobą towarzyszącą to będzie nas więcej, ale 18-tkę ma się tylko raz w życiu.
===Kilka dni później===
Dzisiaj impreza. Wszystko kupione: jedzenie, alkohol, picie,przekąski itp. Wpadłam na pomysł, że jak jest lato to to wykorzystać i imprezę z domu przenieś na podwórko. Chociaż jest małych rozmiarów nada się. Mama też była bardziej przekonana, bo przy najmniej nic nie uszkodzimy. Wszyscy mieli przyjść na godzinę 19. Ubrałam się w kupioną prędzej sukienkę miętową oraz czarne buty na koturnie. Nicola, która pomagała mi od rana w przygotowaniach, ułożyła mi włosy. Z jednej strony były zaplątane w kłos który schodził z lewej strony na prawą, a włosy po przeciwnej stronie zakręciła mi lokówką. Nałożyła mi po tym makijaż, mówiłam jej, że za mocny ale ona mnie nie słuchała. Zostanie dobrą kosmetyczką. Po tych kilku dniach od zerwania można powiedzieć, że się ogarnęła. Zaczęła się śmiać rozmawiać o miłych rzeczach itp. Marta się trochę ode mnie odsunęła, gdy poznała Filipa zaczęła tylko z nim przebywać. A ja z Nicol coraz bardziej się zaprzyjaźniałyśmy. Okazało się, że moi rodzice zostaną, bo po pierwsze coś się stało, że odwołali spektakl w teatrze, a po drugie trzeba nas pilnować i zadbać o jedzenie itp.
Gdy już się ubrałyśmy zeszliśmy na podwórko. Chwile potem zaczęli zjeżdżać się goście.
-Mmm... Jaka dupa!-wyskoczyła Marta gdy z Filipem ukazała się kilka metrów przede mną.
-Hahaha-zaśmiałam się.
-No to tak moja "Hot 18" masz je dopiero jutro, ale mogę ci już dziś złożyć życzenia...-i zaczęła wymieniać co mi życzy. Dała mi prezent nie za duży ale ładnie opakowany, a Filip wręczył mi przepiękną krwisto czerwoną różę. Zawsze chciałam dostać czarne różą, są piękne, ale chyba mi nikt takiej nie wręczy.
Gdy życzenia składał mi życzenia pojawiali się goście. Więc po kilkunastu minutach byli wszyscy. Tata urządził sobie stanowisko przy grillu i był "Kucharzem", mama przynosiła nam czyste talerze, pomagała mi ,ale w czasie przerwy przysiadała się do nas i rozmawiała ze wszystkimi. Oczywiście na początku wszyscy wyskoczyli z zaśpiewaniem "Sto Lat" oraz z wypiciem kieliszku szampana. Gdy się już wszyscy najedli mama postanowiła, że porobi nam zdjęcia. Oczywiście zdarzyło się też kilka takich, na których właśnie ktoś przechylał kieliszek. Oj, alkoholu było duuużo... Na szczęście tata rano na pomysł aby wypożyczyć namiot, dość duży, w którym wszyscy się pomieścimy. Przedtem były wszystkie "ściany" zwinięte do góry, ale kiedy robiło się coraz chłodniej po kolei zostawały one spuszczane. Więc tak około godziny 23 były wszystkie "ściany"spuszczone oprócz jednej przez którą się wychodziło na zewnątrz aby tańczyć na trawie. Można też było tańczyć na dość sporym tarasie ale wszyscy woleli na trawie. Muzyka leciała z komputera, a kolega, który znał się trochę na tym w wolnym czasie był DJ. Tańczyli wszyscy bez wyjątku, oczywiście ja jako solenizanta byłam ciągle brana do tańczenia przez co musiałam zmienić buty na koturnie na baleriny. Po godzinie 1 już mnie tak nogi bolały, że ok 30 min musiałam popatrzeć jak inni tańczą, bo chłopacy mnie "wytańczyli". Po godzinie 2 zaczęli się już niektórzy odjeżdżać.
-Dobra my już lecimy!-oznajmiła mi Julia
-Co ale czemu tak prędko?-trochę byłam zszokowana, bo dużo nie piła a tak prędko wyjeżdża.
-Mama zadzwoniła, że już po mnie jedzie, a ja nie chcę się jej sprzeciwiać, wiesz jaka ona jest.-pożegnała się ze mną i z resztą i poszła.
Impreza nadal się rozkręcała. Wszyscy już byli trochę pijani, było to widać. Ale co tam. Tańczyłam właśnie z Michałem, kiedy ktoś poklepał mnie po ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam przed sobą rodziców, którzy trzymali na rękach paczkę. Nagle muzyka przestała grać a wszyscy skierowali się w moim kierunku, chyba wiedzieli co teraz będzie, jakby byli prędzej uprzedzeni.
-No kochanie, pora otwierać prezenty!- powiedziała mama, wręczając mi paczkę. No tak była godzina 4:00. Mamy taki zwyczaj, że prezenty od rodziców otwiera się przy wszystkich, o godzinie kiedy słońce zacznie wstawać. Kiedy na niebie pojawi się najmniejsza oznaka, że zaczyna świtać.
Rozdarłam zręcznie papier i tak jak się spodziewałam w środku było pudełko z dużym logo "JDabrowsky WEAR" Otworzyłam je a w środku była bluza, szybko ją ubrałam. Pasowała idealnie. Niektórzy się dziwili dlaczego się tak cieszę, bo przecież to jest bluza, tylko bluza. Ale nikt nie pytał: Dlaczego?, można było wyczytać to z ich min. W drugim pudełku była bluzka, ale jej już nie ubierałam, jutro ją założę.
-Dziękuję mamo!- i przytuliłam się do niej, a później do taty.
Po czym muzyka dalej zaczęła grać, wszyscy zaczęli tańczyć, a ja szłam do domu odłożyć pudełka oraz bluzkę do domu, bo bluza była tak ciepła, że nie chciałam jej zdejmować. Po godzinie 5 już nikogo nie było na podwórko. Zostałam tylko ja, Nicol, mama i tata. Wszyscy krzątaliśmy się jak najszybciej aby jak najprędzej posprzątać ważniejsze rzeczy. Nie chcieliśmy aby to leżało do późnego popołudnia. Więc jak najszybciej ja z Nicolą posprzątaliśmy z ogrodu sprzęt do grania oraz jakieś pojedyncze butelki od wódki, a mama z tatą sprzątali ze stołu. Gdy już wszystko było w domu wszyscy poszli spać. Zmyłam makijaż, umyłam zęby i poszłam spać. Nocowała u mnie Nicola. Zawsze gadaliśmy przed spaniem, ale teraz zdążyliśmy wymienić się jednym zdaniem i zasnęłyśmy.
-----------------------------------------------------
Pamiętaj!!!
Czytasz-Komentujesz!!!
:3
Przeczytałam wszystko i nawet fajne.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów.
Pozdrawiam mordko <3
Dzięki :3
Usuń